Chile/Boliwia – Dzień 310

mde

Dzień trzysta dziesiąty 30.07.2019

Po trudnej nocy, ciągle przyciskany przez moją najdroższą małżonkę, której było zimno, wstałem, rozprostowałem kości a potem czekałem na śniadanie. Do Putre został nam jakieś 30 km, wiec nie śpiesząc się zjechaliśmy do tego miasteczka licząc, ze znajdziemy jakąś pomoc z alternatorem. Niestety szybko okazało się ze wiocha zabita dechami, zagubiona pomiędzy niczym a niczym nie serwuje takiej usługi. Ani mechanika, Ani elektryka. Pozostało nam kontemplować piękno tej miejscowości przez krótki moment, wydać ostatnie chiijskie peso, na nikomu potrzebne pierdoły i w nadziei, że nic się nie stanie z alternatorem, ruszyliśmy w kierunku granicy z Boliwią.

image021

Granica trochę inaczej zorganizowana niż wszystkie, wymagała od nas poszukiwania punktu odprawy.

dav

Dopiero 5 km za granicą jest terminal gdzie odprawa jest wspólna, chilijsko boliwijska. Już na dzień dobry zestresowały nas tablice o rygorystycznych zakazach wwozu warzyw, owoców i mięsa. Boliwijczycy chcą się chyba odgryźć Chilijczyków. Jednak natura południowoamerykańska zwyciężyła, bo nikt nas nie zapytał nawet gdzie schowaliśmy banany, pomarańcze, i inne rzeczy, np. ser i jajka. Także zaraz za granicą wyciągnęliśmy je ze schowków i cieszyliśmy się z ich posiadania. Tuż za samą granicą zaczyna się park narodowy Sajama i długi zjazd do niego, ośnieżona o tej porze roku wulkaniczna góra jest widoczna z daleka.

dav

Prze kolejne 150 km na wysokości 4000 mnpm. Podziwiamy laguny, lagun ki, wikunie i inne cuda natury, aby finalnie 150 km przed La Paz znaleźć miejsce obok starych grobowców na noc. Datowane są one na 1250-1600 lata, naszej ery. Nadgryzione zębem czasu dumnie jednak stoją. Na nocleg wybieramy wyschniętą lagunę, której popękana struktura wygląda ciekawie.

dav dav dav

dav

Napisz do nas
Facebook
YouTube