Kolumbia – Dzień 724

Czas leci szybko. Nasze dni w Kolumbii zamieniają się w tygodnie, a tygodnie w miesiące. Kto by uwierzył, że pierwszy raz wjechaliśmy tu w połowie stycznia tego roku, czyli 8 miesięcy temu. W tym czasie, mieliśmy trzy tygodniową przerwę na wizytę w Meksyku i na Kubie, ale od lutego permanentnie spędzamy czas w tym kraju. To nasz rekord podczas tej podróży. W każdym razie NIC nie wskazuje na to, żebyśmy mieli stąd wyjechać wcześniej niż na początku przyszłego roku. Pamiętam, jak w kwietniu, maju, były rozmowy, że we wrześniu już wszystko otworzą… A tymczasem kraj jest ciągle zamknięty, tylko tyle, że można się przemieszczać miedzy miastami, bez zakazu czy też specjalnych pozwoleń.

Dziś można było zarejestrować się na stronie urzędu w Santa Marta aby móc uzyskać „pozwolenie” na wejście na plażę. Sprawdzaliśmy co i jak, ale to cała procedura rejestracyjna i jeszcze nie wiemy czy naprawdę chcemy siedzieć w jakimś wyznaczonym sektorze i być pilnowani przez jakieś służby na plaży… Jutro pomyślimy 😉

Dzień siedemset dwudziesty czwarty – 16.09.2020

—————————–