Niemcy – dzień 4

IMG_5974

Dzień czwarty – 27.09.2018

Rano poranek niezwykle urokliwy. Staliśmy na leśnym parkingu i tylko kawałek wystarczyło przejść by być na plaży, którą zresztą pomiędzy wielkimi sosnami wyraźnie było widać. Ba, nawet morze  było widać. Spacer z wczoraj został przełożony na dziś, wielka burza zażegnana, można jechać dalej. Przed nami Schwerin. Jakieś 200-250 km.

IMG_5931

Mniej więcej po dwóch trzecich robimy krótki postój, zatrzymujemy się w lesie. Na tym polega urok nieśpiesznego podróżowania. Zatrzymujesz się kiedy chcesz i robisz co chcesz. Nam się zamarzyło na kolację zjeść grzybowy sos. No to już. Poszliśmy do lasu na grzyby. I to jest niesamowite, bo w lesie są z tobą wszyscy ci, którzy nauczyli cię zbierać grzyby. (Nawet jeśli już nie ma..). Nie jesteś sam, bo całe to doświadczenie, które ci przekazali, powoduje, ze są ciągle żywi. Ojciec mnie nauczył, żeby w lesie mieć zawsze kij, więc jak tylko wchodzę do lasu, to szukam jakiś taki akuratny i wymachuję nim, albo odgarniam gałęzie, albo się po prostu podpieram. Bez kija jednak, ani rusz…

IMG_5941

Schwerin. Piękne miasto z równie wspaniałym zamkiem, którego położenie nad jeziorem zachwyca. Podobnie cieszący oko jest ogród, oranżeria pełna wspaniałych roślin, zachwycają rzeźby w ogrodzie, a kolorytu dodaje sztuczna grota, która stworzona jest z głazów, specjalnie obrobionych, prawie bez użycia zaprawy…

Ze Schwerin ruszamy dalej, szukając miejsca na nocleg. Ruszamy w kierunku Hamburga, ale dalej landówkami, nie wjeżdżając na autostradę, która nie pozwala  oglądać żadnej miejscowości, omijając wszystko, co warto zobaczyć. Jedziemy 104-ką,  a późnej drogą 208 na Ratzeburg. Znajdujemy przyjemny, pusty leśny kamping.

Penemunde - Runneburg

Jaka jest najpiękniejsza chwila w podróży? Umyć się po trzech dniach. Pogoda nie sprzyja, żeby jakoś specjalnie paradować nago na świeżym powietrzu, ale na szczęście tym razem nie jest to podróż na motocyklach. Można spokojnie (no, z tym spokojnie to trochę przesada) umyć się w misce (!). Taka sytuacja dziś na parkingu, miska wewnątrz, ja na zewnątrz. Mycie przebiega dwuetapowo. Najpierw rozebranie się z górnej części ubrań, szybkie mycie, potem ubranie czystych ciuchów na górę. I drugi etap, rozebranie wszystkiego na dole, po czym szybkie niezbyt, wygodne mycie dolnych części ciała. Na koniec stopy i człowiek cały czysty, szczęśliwy i zadowolony. Potem jeszcze tylko zaspokoić głód. Z głodem też sprawa przedziwna. Ciągle chce się jeść. Koniecznością staje się robienie kanapek i podjadanie w czasie drogi. Koniecznością staje się mieć schowane batoniki (na przykład bajeczny) i nieśpieszne pożeranie podczas jazdy.

Na kolacje sos grzybowy. Trzy grzyby na krzyż, ale jednak. Bez cebuli. Nie kupiliśmy, bo w Aldi na kilogramy. Na cholerę nam kilo cebuli po 1,9 euro?

Aa, wiem, może na jutro do jajecznicy…

————————————————-

Napisz do nas
Facebook
YouTube