106 dzień wyprawy
Mieliśmy spać w Missoula, ale najpierw się okazało, że parking przy Cabelas jest jakiś taki słaby, potem , że na Walmarcie nie można spać, bo są tabliczki z zakazem (no overnight parking), więc podjęliśmy decyzję żeby jechać dalej.
106 dzień wyprawy
Mieliśmy spać w Missoula, ale najpierw się okazało, że parking przy Cabelas jest jakiś taki słaby, potem , że na Walmarcie nie można spać, bo są tabliczki z zakazem (no overnight parking), więc podjęliśmy decyzję żeby jechać dalej.
105 dzień wyprawy
Plan dziś nie jest specjalnie napięty. Poranek w legalnym miejscu noclegu jest zawsze mniej stresujący niż miejscówka na dziko Zatem leżymy trochę dłużej niż przystało podróżnikom. Ale świadomość , ze na śniadanie mamy wczoraj upieczony chlebek, skutecznie podrywa nas na nogi.
104 dzień wyprawy
Rano wstajemy późno, znów spaliśmy prawie do dziewiątej. Ale spokojnie wypiliśmy kawę i ruszyliśmy w kierunku Towsand. Zwijamy się z miejsca noclegu, jest niedziela i jest duża liczba ludzi na campingu. Początkowy las zniknął i prawie 100 km drogi biegnie przez prerie wzgórz i doliny w Montanie.
103 dzień wyprawy
Noclegi w dzikich miejscach zawsze niosą ze sobą różne niespodzianki. Wczorajsza burza, która kłębiła sięna horyzoncie, rozeszła się wraz z nadchodzącą nocą i ominęła nas bokiem. Za to poranek przyniósł niespodziewane odkrycie. W pobliżu naszego miejsca leżał kościotrup.
102 dzień wyprawy
Dzień zaczął się wspaniale. Obudziliśmy się na parkingu Walmartu w Laurel, wyspani, w miarę wypoczęci. Zadowoleni. Wczoraj wieczorna burza i dosyć intensywny, ale chwilowy deszcz nie przeszkodził nam cieszyć się wieczorem i wielką ilością lodów czekoladowych. Rano zebraliśmy się czym prędzej i pojechaliśmy do Cracer Barrel do Bilings.
101 dzień wyprawy
Po wielu dniach spędzonych w „naturalnym środowisku”, czyli Parkach Narodowych, miło było ponownie obudzić się w cywilizacji, o ile tak można nazwać Walmart.
Niech każdy myśli co chce, jednak spanie na parkingu pod dużym supermarketem ma swoje plusy.
100 dzień wyprawy
Niepostrzeżenie minęło nam sto dni w podróży. Zupełnie tego nie zauważyliśmy, ale spaliśmy dziś jak zabici. Ostatnie dni w parku Yellowstone były super intensywne. Dziś odsypialiśmy. Wstaliśmy rano, zarządziłam sprzątanie auta. Potem kawa, śniadanie inne przyjemności.
Spotykam przed sklepem fana Trumpa.
99 dzień wyprawy
Rano wstajemy wcześnie, ale nieśpiesznie. Wczoraj był super bardzo intensywny dzień i jesteśmy zmęczeni. Ale na szczęście w nocy spaliśmy bardzo dobrze, na znanej nam już miejscówce w lesie.
Zjeżdżamy do West Yellowstone, łapiemy zasięg, szybko załatwiamy telefony, toaletę i jedziemy do parku.
98 dzień wyprawy
Skoro świt, po wczorajszych uzgodnieniach planu, po dokładnym przejrzeniu informacyjnych broszurek, odpalamy silnik około 6.0 i jedziemy do parku Yellowstone.
Najpierw lekka poranna toaleta w West Yellowstone, a następnie ponownie pokazujemy nasz Annual Pass. Fajnie, że go kupiliśmy, bo przy tylu odwiedzanych parkach, cena 80 USD jest bardzo korzystna.
97 dzień wyprawy
Wyjeżdżamy z naszej miejscówki przy parku Teton z wielkim sentymentem do gór które widzieliśmy przez cztery ostatnie dni. Pokazały nam różne swoej oblicza czasem w deszczu, czasem w chłodzie, czasem upalnym słońcu. Dzisiaj spoglądamy na góry Teton z pewnego oddalenia, ponieważ wybieramy główną drogę (nie przez park).