Argentyna – Dzień 174

Dzień sto siedemdziesiąty czwarty 16.03.2019

Dziś sobota, ponieważ już długo jesteśmy na campingu, sobota zrobiła się dniem zakupów i gotowania. Znaleźliśmy fantastycznie zaopatrzony sklep warzywno- owocowy, po prostu raj na kilkuset metrach kwadratowych. Potem gotujemy. Najpierw zupa fasolowa, późnym popołudniem zabieramy się za pieczenie mięsa.

Argentyna – Dzień 173

Dzień sto siedemdziesiąty trzeci 15.03.2019

Po wyczerpujących ostatnich dniach odpoczywamy. Budzę się jakbym był w Afryce. Gorąco. Żona włączyła ogrzewanie postojowe. Za oknem widać wschodzące słońce zapowiadające słoneczny dzień. Przygotowujemy śniadanie, jajecznica, pomidorki, sery. Typowe polskie jedzenie z rana. Anka po drugiej herbatce pakuje się, robimy pamiątkowe zdjęcia i odjeżdża na północ (niektórych gonią terminy… troszkę…).

Argentyna – Dzień 172

Dzień sto siedemdziesiąty drugi 14.03.2019

Ogromnie pracowity dzień dzisiaj, podobnie jak wczoraj. Dalszy ciąg montowania systemu wodnego w naszym Defenderze. Finałowy montaż kurka z wodą na ściance defenera.  Przyzwyczailiśmy się do bycia w jednym miejscu. Camping w Malarque jest naszym „drugim domem” jesteśmy tu już drugi raz, poprzednio na motocyklach również zatrzymaliśmy się w tym miejscu.

Chile – dzień 169

Dzień sto sześćdziesiąty dziewiąty 11.03.2019

Pogoda rano aż zachęca do wszystkiego. Jest piękne słońce, bez wiatru, ruszamy na granicę, zaraz po śniadaniu. Nie możemy stać w dziczy, bo kończą nam się zapasy żywności a przecież jeść trzeba. Przejeżdżamy przez piękną doliną w kierunku granicy, obok Laguny del Maule.

Chile – dzień 168

Dzień sto sześćdziesiąty ósmy 10.03.2019

Śpimy nad rzeką i zostajemy tu cały dzień. Pogoda wyśmienita, wietrzno, wilgotno, bo stoimy nad wodą, dostęp do rzeki trochę słaby, ale można wytrzymać.

Leżymy długo, prawie do 10.00, potem śniadanie, lekki obiad i podwieczorek.. Nadrabiamy zaległości w porządkowaniu zdjęć, trochę sprzątamy auto, ale głównie odpoczywamy, a każde z nas we własny zakresie próbuje sobie znaleźć najbardziej relaksacyjne zajęcie.

Chile – dzień 167

Dzień sto sześćdziesiąty siódmy 09.03.2019

Dziś dzień wypoczynku. No, do 16.00 później zwijamy się z campingu, z bólem serca, ale niestety kończy się dobra campingowa. Co prawda brak prądu jest fatalny, i ogromny kurz, który unosi piach niemal przy każdym kroku, a co dopiero, kiedy na pobliskiej ścieżce przejedzie samochód, powoduje że nie jesteśmy zadowoleni z tego campingu, to jednak prysznic w ciepłej wodzie, za 1000 pesów chilijskich wynagradza wszystko.

Chile – Dzień 166

Dzień sto sześćdziesiąty szósty 08.03.2019

Rano dojeżdżamy do parku siete tazas. Droga szutrowa, a raczej piaszczysta cały czas, mocno się kurzy. Najpierw mijamy wodospad Velo del Novia, równie imponujący co oddalony niesamowicie. A wszystko to dlatego, że ponad 6 milionów lat temu wybuch jeden z tutejszych wulkanów, potem lodowiec utworzył się w rozpadlinie, po czym w związku z ociepleniem klimatu, wiele tysięcy lat temu stworzył przepiękną rzekę w rozpadlinie.

Chile – Dzień 165

Dzień sto sześćdziesiąty piąty 07.03.2019

Rano budzi nas deszcz. Co prawda ten deszcz już w nocy dał o sobie znać i mocno bębnił w blachy samochodu, ale dopiero rano na dobre zorientowaliśmy się że pada. Niby niewielki deszcz, ale każde wyjście na zewnątrz na czas dłuższy niż 5 minut powodował, ze ciuchy były mokre.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube