Dziś deszczowo od samego rana. Cały pokład zalany wodą, a gdy statek się kołysze na boki, woda przelewa się z jednej części statku na drugą. Obudziliśmy się gdy statek stał na redzie przed Santos. Silniki nie pracowały na pełną parę, także było dosyć cicho i spokojnie, nie odczuwaliśmy też tych charakterystycznych ciągłych wibracji.
Przez Atlantyk/powrót – dwieście dwunasty dzień wyprawy
Dziś przyjemny dzień. Pomału przyzwyczajamy się znowu do życia na statku i powolnego upływu czasu. Większość dnia porządkujemy zdjęcia i filmy. Chcemy posegregować wszystko tak, by można było to pokazywać później. A to sporo pracy. Na szczęście mamy na to prawie 4 tygodnie.
Przez Atlantyk/powrót – dwieście jedenasty dzień wyprawy
Siedzimy w kabinie. Rozmawiamy o naszej podróży. To były naprawdę fantastyczne miesiące i niezapomniany czas jaki spędziliśmy. Ta wyprawa po Ameryce południowej pozwoliła nam doświadczyć wielu niewygód, było niezmiernie trudno (czasami), ale wszystko to wynagradzają genialne wspomnienia, a także poczucie, że się udało, że zrobiliśmy naprawdę kawał wielkiego czegoś, co wymagało hartu ducha, wytrwałości, konsekwencji.
Przez Atlantyk/powrót – dwieście dziesiąty dzień wyprawy
Wsiedliśmy na statek. Chwilę trwało zanim ulokowaliśmy się i rozpakowaliśmy w kabinie. To fantastyczne uczucie, znowu w znajomym otoczeniu, bezpiecznie wracać do domu. Co prawda mój mąż mówi, że w zasadzie nie powinniśmy się cieszyć bo oto za około 4 tygodnie kończy się nasza wyprawa.
Urugwaj – dwusetny dziewiąty dzień wyprawy
Nadeszła wiekopomna chwila. Po długich godzinach oczekiwania w zimnym hotelowym pokoju (choć na szczęście zmieniliśmy pokój na mniejszy i z ogrzewaniem na ostatnią noc), doczekaliśmy wreszcie się naszego statku. Rano o 8.00 zadzwonił budzik. Pierwsze co zrobiliśmy, to sprawdziliśmy w Internecie na marinetrafic nasz statek.
Urugwaj – dwusetny ósmy dzień wyprawy
Kolejny poranek w Montevideo przyniósł nam wiadomość, że z zaokrętowania się dziś nic nie wyjdzie. Sprawdziliśmy pozycję statku w Internecie i okazało się, że z Zarate owszem wypłynął, ale stoi na redzie ponieważ wieje silny wiatr i port jest zamknięty. Cóż robić na siły natury nic nie poradzimy i musimy czekać dalej.
Urugwaj – dwusetny siódmy dzień wyprawy
Wczoraj jeszcze byliśmy pełni nadziei, że dziś wsiądziemy na statek. Niestety nie udało się. O 12.00 zadzwoniliśmy do agenta ale niestety powiedział, że najwcześniej jutro o 9.00. po południu dostaliśmy telefon, że jednak o 14.00 jutro mamy się okrętować. Wszystko się tak przesuwa, a do tego wszystkiego jeszcze dziś padało od samego rana, co nas trochę rozbroiło.
Urugwaj – dwusetny szósty dzień wyprawy
Rano trochę chłodno. Nie chce się wyjść z ciepłego łóżka. Z niechęcią wstaliśmy wreszcie i poszliśmy do agencji celnej, która zajmuje się naszą odprawą.
Nie mieliśmy daleko, jakiś dwie przecznice od naszego hotelu. W agencji pojawiło się niewielkie światełko w tunelu.
Urugwaj – dwusetny piąty dzień wyprawy
Elena uparła się że załatwi nam nocleg i załatwiła. Rano przyszła do domu Eleny Tatiana, współwłaścicielka mieszkania w Montevideo. Zgodziła się z radością, byśmy parę dni pomieszkali u niej. Tatiana ma 20 lat, jest studentką, urodziła się w Mercedes i często tu przyjeżdża.
Urugwaj – dwusetny czwarty dzień wyprawy
Dziś zaczęliśmy się wreszcie pakować, bo trochę się zasiedzieliśmy w Mercedes. Wiem, wiem, czekamy na statek, wypoczywamy, ale jednak 10 dni w jednym miejscu to trochę długo, zwłaszcza że korzystamy z gościnności Eleny i Horacia. Dzisiaj Elena wymyśliła, że załatwi nam nocleg u swoich znajomych w Montevideo.