Kolejny dzień w Argentynie. Nieubłaganie zbliża się finał naszej wyprawy. Przynajmniej ten lądowy, po Ameryce Południowej. Dziś zdaliśmy sobie z tego sprawę. Mamy niewiele kilometrów do Montevideo, toteż zwolniliśmy bardzo. Dzięki temu możemy też zatrzymywać się o wiele częściej w dziwnych miejscach, które normalnie byśmy ominęli.
Argentyna – sto dziewięćdziesiąty pierwszy dzień wyprawy
Dzisiaj zaplanowaliśmy wyjazd z Posadas. Zatrzymaliśmy się w tym miejscu na bardzo długo, aż to do nas nie podobne. Dziś jednak postanowiliśmy za wszelką cenę wyjechać, bo zasiedzieć się w jednym miejscu wcale nie jest dobrze. Spakowaliśmy wszystkie nasze toboły i żegnani przez Ojców: Jarka i Mariana w siąpiącym nieco deszczu wyjechaliśmy z miasta.
Argentyna – sto dziewięćdziesiąty dzień wyprawy
Dziś wypoczywamy jeszcze w Posadas. Trochę nas do tego zmusiła pogoda, bo nieco siąpi i nie chcieliśmy ryzykować zmoczenia ubrań czy nawet przemoczenia przy dłuższym dystansie, a trochę nas do tego zachęciła Ojciec Jarek, bo wyciągnął ze spiżarki wielki słój suszonych grzybów.
Argentyna – sto osiemdziesiąty dziewiąty dzień wyprawy
Nie chcą nas wypuścić nasi dobrodzieje. Dziś kolejny dzień spedzamy w Posadas u Redemptorystów. Tym razem przyjechali nas dobrzy znajomi – Ojciec Zenon wraz z hiszpańskojęzyczną ekipą Redemptorystów z San Pedro. Okazja jest podwójna. Rocznica przyjęcia święceń przez Ojca Mariana i imieniny Ojca Zenona.
Argentyna – sto osiemdziesiąty ósmy dzień wyprawy
Dziś mieliśmy w planie jechać dalej. Jednak po porannej rozmowie z naszymi gospodarzami plany się zmieniły i zostajemy jeszcze trochę… Niedziela mija zatem nieco leniwie. Wiele dziś nie robimy. Zaliczamy krótki spacer po centrum Posadas. Trochę jest pochmurno, od czasu do czasu pokropuje mikroskopijny kapuśniaczek.
Argentyna – sto osiemdziesiąty siódmy dzień wyprawy
Dziś dzień szczególny dla księdza Mariana. Obchodzi 35 lecie kapłaństwa. My przygotowujemy prawdziwie polski obiad. Rosół i mielone. Do tego gotowana marchewka, ziemniaki i surówka z pora, marchwi i jabłka. Trzeba wiedzieć, że w Argentynie w zasadzie funkcjonuje jeden rodzaj sałatki – sałata z cebulą i pomidorami.
Paragwaj – sto osiemdziesiąty szósty dzień wyprawy
Kolejny dziś dzień jesteśmy w Paragwaju. Ponieważ pada obficie od samego rana, jeszcze wczoraj zadecydowaliśmy wraz z księdzem Marianem i księdzem Jarkiem, że pojedziemy dziś samochodem. Jesteśmy tym bardzo ucieszeni, bo zwiedzamy a nie oczekujemy, aż przestanie padać.
Jedziemy do odleglejszych redukcji.
Paragwaj – sto osiemdziesiąty piąty dzień wyprawy
Dziś nasz pierwszy dzień w Paragwaju. I pierwszy dzień podróży na motocyklach we troje. Jedziemy z ojcem Marianem oglądać redukcje Jezuickie. Granice przechodzimy w miarę sprawnie. Kolejka jest co prawda spora, ale motocykle przejeżdżają bokiem do oddzielnego okienka. Posadas z Encarnacion w Paragwaju łączy most na rzece Parana.
Argentyna – sto osiemdziesiąty czwarty dzień wyprawy
Noc spędzamy w gościnie u Ojca Zenona. W nocy było trochę chłodno ale rano jest w miarę pogodnie i robi się cieplej. Po śniadaniu pomimo, że chcielibyśmy zostać na dłużej podejmujemy decyzję, że jedziemy dalej. Szkoda jest opuszczać tak gościnne progi, ale nie ma rady.
Argentyna – sto osiemdziesiąty trzeci dzień wyprawy
Rano nie padało. Postanowiliśmy to wykorzystać i wyjechać z Wandy. Już i tak za długo tu siedzieliśmy… spędziliśmy miło czas, ale najwyższa pora jechać dalej. Spakowaliśmy się, podjechaliśmy do Teresy i Darka, pożegnaliśmy się i ruszyliśmy w stronę Libertad. Musieliśmy się trochę cofnąć, o jakieś 6 km, ale chcieliśmy się pożegnać z Franciszkanami.