864 dzień wyprawy
Dzień zaczął się dobrze, wszystko się poukładało. Niski mój cukier (94), kawa, wyniki tarczycowe Krzyśka (nie najgorsze). Potem pojechałyśmy z Iwoną do Gramaru. Wycyganiłyśmy tam 1000 peso rabatu za uszkodzoną ścianę przy montażu schodów. A potem zrobiłam trening z Chodakowską, posprzątałam gruntownie Luisa łącznie z myciem okien, zjadłam białkowe śniadanie, pysznego ananasa i zaczął się słabszy czas, bo Iwona pojechała specjalnie do Coronado po hak do Buicka.