1110 dzień wyprawy
Dziś spotykam sie z Magdą. Wydaje sie że to nasze ostatnie spotkanie, ale nie. mamy razem z Krzyśkiem silne postanowienie, że zrobimy wszystko by wrócić na Baja .
Wczeniej z Iwonką jedziemy na pożegnalny lunch do El Encanto.
1110 dzień wyprawy
Dziś spotykam sie z Magdą. Wydaje sie że to nasze ostatnie spotkanie, ale nie. mamy razem z Krzyśkiem silne postanowienie, że zrobimy wszystko by wrócić na Baja .
Wczeniej z Iwonką jedziemy na pożegnalny lunch do El Encanto.
1109 dzień wyprawy
Krzysiek piecze pyszne makowce, my z Iwonką jedziemy do Tijuany, mamy tam swoje sprawy, Wydaję sto dolarów, ale się nie zastanawiam nad tym. POtem jedziemyzjeść krewetki w Ochunie. Iwona mówi, ze to na pożegnanie. Wierzę jej, choć chcę tu wrócić.
1108 Dzień wyprawy
Dziś znowu roboczy dzień. Tysiąc rzeczy się dzieje równocześnie w ostatnim czasie, niestety trzeba jeszcze kupić ubezpieczenie na Buicka bo okazało się że poprzednie skończyło nam się 15 stycznia. Takie ubezpieczenie na USA, bo na Meksyk mamy jeszcze ważne do sierpnia 2026.
1107 Dzień wyprawy
Dziś załatwiamy parę spraw z Iwoną na mieście, potem jedziemy na lunch pierwszy z serii pożegnalnych do Casa de Leo. Kiedyś obraziłyśmy się na tą restaurację, ale dziś przeszli samych siebie. zrobiłyśmy sobie ucztę krewetkową. Najpierw ceviche, potem camaron robata Nazwa robata wywodzi się od japońskiego określenia robatayaki, co oznacza przygotowywanie potraw nad otwartym paleniskiem z węglem drzewnym.
1106 Dzień wyprawy
Cały wczorajszy dzień, od razu po wielorybach, jechaliśmy i jechaliśmy z Guerrero Negro, by dojechać do San Felippe. To dosyć nudne miasteczko i raczej potraktowaliśmy je jako przystanek w drodze do Ensenady. Spaliśmy w hotelu El Capitan, który jest bardzo urokliwy, ale czasy swojej świetności ma już dawno za sobą.
1105 dzień wyprawy
Kto raz zobaczy wieloryby, chce zobaczyć je jeszcze raz. Pierwszy raz widzieliśmy je na Alasce, kiedy to płynęliśmy do lodowca Aialik z Seward. Ale tam zobaczenie wieloryba naprawdę jest super trudne, przynajmniej my mamy takie doświadczenia. A na Baja California te wieloryby, które przypływają tutaj w okresie od grudnia do marca na okres rozrodu, są wyjątkowo widzialne, można bez przeszkód je obserwować i co ważniejsze przypływają do łodzi i można je dotknąć.
1104. Dzień wyprawy
Nie ma to jak być w domu. Trochę żartuję… Ale powrót do znajomego hotelu daje pewien komfort. Wiele rzeczy jest już znanych, wiadomo co i jak. Nawet wczorajsze zameldowanie poszło w 3 minuty. Dziś rano robimy jeszcze małe gotowanie!.
1103. Dzień wyprawy
Wczoraj po południu dotarliśmy do La Paz. Jak się okazało po nocy w wybranym tanim hotelu nie był to zbyt fortunny wybór. Łazienka była umieszczona na niewielkim podeście, jakieś 14 cm powyżej reszty pomieszczenia. No i w tej łazience coś ciekło z WC.
1102. Dzień wyprawy
Druga noc w jednym miejscu daje trochę więcej komfortu. Nie musimy codziennie przenosić walizki i torby oraz lodówki i garnków z samochodu do pokoju hotelowego. Zatem dzisiejszy poranek mamy „łagodniejszy” wstajemy trochę po 6 i na szybko gotuje lunch na potem.
1101. Dzień wyprawy
Na 1101 dzień wyprawy zaplanowaliśmy spore atrakcje. Pobudka o 6,30, szybkie śniadanie i przepakowanie sprzętu. Postanawiamy też zostać na jedną noc dłużej w tym samym hotelu. Co prawda na recepcji nikogo nie ma, ale zostawiamy nasze rzeczy w pokoju i dodatkowo kartkę w drzwiach że prosimy o przedłużenie pobytu.