1119. Camping

1119 Dzień podróży

Pierwszy i na pewno jeden z nielicznych campingów na tej naszej trasie na wschodnie wybrzeże. A do tego jeszcze pełne podłączenie

Dojeżdżamy dosyć wcześnie, bo jest ogromny wiatr. Naprawdę nie da się jechać. Znaczy da, ale dla Luisa duży wiatr jest niebezpieczny Wysoko jest środek ciężkości i może go ten wiatr przewrócić w ekstremalnych przypadkach.

1118. Amarillo w Teksasie

1118 dzień wyprawy

Można by podsumować dzisiejszy dzień, że po prostu upał obezwładniający. Fala upałów która przyszła na całe południowe Stany nie odpuszcza. Spaliśmy na pięknym dzikim BLM, całkiem fajnie, cicho i spokojnie. Wschód słońca nas obudził i zerwaliśmy się skoro świt, ekspresowa kawa i wyjazd z baru, bo trzeba jechać.

1117. Pistacjowy raj w Nowym Meksyku

1117 dzień wyprawy

Dziś upał niemożebny. Klima juz siadła na amen. Siadła i musze jechać bez klimy. Buick jednak mógł zostać ogarnięty w Meksyku. Chyba się łudziliśmy, że kupimy przyczepkę. A tak już jak jadę i jadę to wiem, że nie kupimy… W każdym razie dojechalismy do Paku Narodowego White Sands i tutaj sobie spokojnie popodziwialiśmy gipsową pustynię, podobno jedyną tego rodzaju na swiecie.

1112. Wyjazd z Meksyku

1112 dzień wyprawy

Nadszedł długo już planowany dzień. Wyjazd z Meksyku do Stanów. Wiadomo, musimy jechać i tak wyczekaliśmy długo, jedziemy prawie na ostatnią chwilę, by spokojnie wyjechać. Rano wypiliśmy kawę, szybkie sniadanie i wyjeżdżamy. Postanowiliśmy, ze z Iwoną i Andrzejem spotykamy się na campingu w Portero i zrobimy pożegnalnego grila.

1111. Farbowanie i inne przygotowania

1111 dzień wyprawy

Jutro wyjazd. Dziś od rana farbowanie, pieczenie makowca i drożdżówki, pranie, dużo rzeczy, dużo spraw. Pieczemy jeszcze mięso, żeby mieć na pierwsze dni w stanach. Z iwonką jadę na kawę nad ocean. Strasznie mi smutno że wyjeżdżamy. Mówię, że intuicja mówi, zeby nie wyjeżdżać, ale trzeba.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube