1129 dzień wyprawy
Nawet jeśli przypuszczaliśmy, że nasze pakowanie zakończy się w jeden dzień, to nikt się z nas nie łudził nawet, że to może być prawda. No i nie udało sie, ale na szczęście cay dzień jeszcze przed nami. Na spakowanie wszystkiego.
1129 dzień wyprawy
Nawet jeśli przypuszczaliśmy, że nasze pakowanie zakończy się w jeden dzień, to nikt się z nas nie łudził nawet, że to może być prawda. No i nie udało sie, ale na szczęście cay dzień jeszcze przed nami. Na spakowanie wszystkiego.
1128 dzień wyprawy
W zasadzie cały dzień się pakujemy. Spaliśmy jeszcze dziś w środku w naszym kamperze, ale już od jutra przenosimy się „na pokoje” do Natalii i Pawła. Nie wiedziałam, że tyle mamy gratów. Naprawdę, pełno rzeczy mamy. To jest naprawdę szok…
upychamy wiele rzeczy w kartony do Buicka, który osobno płynie w kontenerze z firmą Leśniewski.
1127 dzień wyprawy
Trochę nam to zajęło, zanim przyjechaliśmy do Natalii i Pawła, ale się udało. Rano zebraliśmy sie z kampingu i pojechaliśmy w stronę słońca, na wschód. Płukaliśmy jezcze namiętnie zbiorniki z szarą i czarną wodą, by nam się nie świeciły lampki na wskaźniku poziomu…
Potem okazało się, że jednak nie ma wyjścia.
1126 dzień wyprawy
Dziś znaczną część dnia wisimy na telefonach. Każdy z kimś gada, o czymś. Plotki, ploteczki i inne ważne rzeczy. Potem hamburgery, potem ciasto, potem kąpiel, to znaczy gorący prysznic. Fajnie jest mieć prąd. Jutro już jedziemy do Natalki i Pawła.
1125 dzień wyprawy
Dojechaliśmy dziś na camping Creekside campground. Cieszymy się, bo możemy spokojnie wyczyścić wszystkie zbiorniki z szarą i czarna wodą. Płuczemy i płuczemy. Wcześniej szukaliśmy opon, bo Krzysiek stwierdził, że ta na samym końcu po stronie prawej jest naprawdę bardzo słaba jeśli chodzi o bieżnik.
1124 dzień wyprawy
Jedziemy i jedziemy. Jak codzień . Rano budzimy się znowu na Cracer Barell. Normalnie czuję się czasem jak w „dniu świstaka”. Codziennie budze się na Cracer Barell. ale na szczęście są to inne miasta, ciągle bardziej na wschód i trochę na południe.
1123 dzień wyprawy
Dziś mąż zrobił nam przyjemność dnia i pojechaliśmy zobacyć Burgess Falls State Park. Luiska zostawiliśmy na Loves truck Caare, przy 40, poniżej Baxter, a sami pojechaliśmy Ditty road do wodospadów, parku stanowego. Naprawdę ładne miejsce, pięknie się wodospady układają i są bardzo widowiskowe.
1122 dzień podróży
Noc była po prostu okrutna. Staiśmy blisko autostrady, w zasadzie na rogatkach Memphis. Niewyspałam się, zmęczona jestem wszystko słabo. Ale słońce wyszło piękne, kiedy na moście w Memphis mijaliśmy granicę stanów pomiędzy Arkansas a Tennessee.
Wjechaliśmy do stolicy muzycznej.
1121 dzień wyprawy
Rano żegnamy sie z PIotrem, każdy z nas rusza w dalszą drogę w swoim tempie i swoją trasą. My trochę objeżdżamy Tulsę.
Szukamy w sklepach i sklepikach zamka do naszych skrzynek bocznych w Luisie. Fiasko. wczoraj byliśmy w Camping World też porażka.
1120 dzień wyprawy
Jedziemy i jedziemy. Z kampingu wyjeżdżamy wcześnie, przejeżdżamy przez Oklahoma City. Wcześniej normalne procedury, tankujemy tam gdzie najtaniej, gdzie uda nam się znaleźć na aplikacji GasBuddy informację gdzie jest najtańsze na naszej trasie paliwo Z powodu wojny w Iraku ze Stanamy Zjednoczonymi i Izrealem, ceny paliw szaleją.