365. A było tak blisko…

365 dzień wyprawy

Dokładnie w trzysta sześćdziesiątym piątym dniu wyprawy, czyli kiedy mija rok, odkąd wyruszyliśmy w naszą wyprawę po Ameryce Północnej, chcieliśmy sprzedać Defendera. Stwierdziliśmy że już czas dać mu nowe życie z nowym właścicielem. Niestety. Dziś rano umówieni byliśmy naszym kupcem, że dojedzie, ale już po siódmej zaczęły się schody, napisał nam że jednak potrzebuje fakturę, że pewnie nie uda mu sie tego zarejestrować, że będą duże problemy z rejestracją w Meksyku dla niego.

362. Pierwszy dzień w nowym miejscu

362 dzień wyprawy

Pobudka jest już o trzeciej. Albo o czwartej. No nie wiadomo, bo człowiek próbuje zasnąć, jest wcześnie, a tu za oknem koguty pieją. To mistrzostwo świata. I tak piały do siódmej. Oczywiście do tego jeszcze każdy odgłos mnie budził, bo to nowe miejsce i nie przyzwyczajona byłam do hałasów różnych, a tu jednak koty przez okno wchodzą i z łoskotem spadają na ziemię.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube