346 dzień wyprawy
Przyszedł wreszcie ten dzień, kiedy można bez oporów, bez wyrzutów sumienia, bez zbędnych pierdół, zjeść tonę pączków albo chruścików albo meksykańskich buñuelos .W przypadku tych ostatnich, to takie blaty ciasta smażone na tłuszczu. Niby płaskie pączki, niby faworki w formie „liścia”, a tak naprawdę po prostu buñuelos.
