339. Meksykański luz

339 dzień wyprawy

Meksyk ma w sobie pewien styl i wyzwala pewien stan umysłu. Po powrocie z wakacji powoli „wsiąkamy” w Meksykański styl funkcjonowania… Poranna kawa i śniadaniowy rytuał przebiegał dłużej i bardziej towarzysko. A to za sprawą gości Iwonki i Andrzeja. Wczoraj przyjechały dziewczyny : Wiesia i Agnieszka. To znajome z Chicago. Przyleciały późno, bo o 19 do San Diego. Iwona je odebrała i już od 21 biesiadowaliśmy przy mussace greckim daniu i przy szarlotce. Dziewczyny przywiozły pełno chicagowsko-polskich przysmaków, głównie wędlin, pasztetu, a także kiełbasek. Do tego super chleb z chicagowskiej piekarni. W Chicago jest wszystko… za dużo tam Polaków, by mogło nie być tego typu sklepów. Jest popyt jest podaż 🙂

Bez Mimozy w południe ani rusz….

W południe dziewczyny pojechały z Iwonką do Tijuany, a reszta towarzystwa spokojnie odpoczywa. Wieczorna kolacja to pyszny łosoś i super sałatka z naciowego selera, jabłka i dressingu.. Niebo w buzi….

2.02.2024

—————————————