391. Niedzielny ziąb…

391 dzień podróży

Właśnie nadeszła niedziela. Wszyscy wstali dziś o 6.00. Alik zesikał się w łóżko… Nie wiadomo co to będzie z nim dalej. Co 1,5 godziny skamle, że chce wyjść i faktycznie siusia dużo. Albo coś mu zaszkodziło, albo to jakieś komplikacje po ostatnim zabiegu. Trzeba poczekać chyba i obserwować. Jednak to zostanie nam w udziale, bo przecież Iwonka i Andrzej już mają cały wyjazd zarezerwowany.

Zostaliśmy zatem sami, znaczy w trójkę. Nasi gospodarze pojechali niedawno na narty. Rozmawiałam dziś z Emilką, długo. Nasza ponad godzinna rozmowa przyniosła takie refleksje, że: Cały wszechświat chce żebyś spowolniła. Cały świat mówi ci żeby dokończyła tą książkę, świat daje mi przestrzeń aby skończyć/napisać tą książkę…

przyklejam łokcie do biurka

No to się znowu zmobilizowałam i podjęłam decyzję, że każdego dnia siądę, przykleję łokcie do biurka i będę pisać. Trzeba spowolnić, choć każdy dzień to często jest taka karuzela, że szok. Dziś na przykład ten Ali, który ze zdwojoną częstotliwością chce wychodzić na zewnątrz. Zatem obowiązki są…

24.03.2024

————————————-