Kolumbia – Dzień 515

Dzień pięćset piętnasty – 20. 02.2020

Dziś dzień techniczny. Po krótkiej nocy idziemy około 10 na śniadanie w hotelu. Już się przekonaliśmy, że śniadanie wykupione w miejscu noclegu to najlepsza opcja. Potem wracamy do pokoju i zasiadamy do komputerów posprawdzać co się zdarzyło kiedy byliśmy bez dostępu do internetu na Kubie. Po pierwsze i chyba najważniejsze, nasz bank ponownie zablokował nam jedną z kart płatniczych…

Całe szczęście po długim oczekiwaniu na infolinii i rozmowie z konsultantem udało się ją odblokować, ufff!! Nie tak jak to było jakis czas temu z zablokowaną kartą w Argentynie i załatwianiem nowej w Polsce i wysyłaniem jej do Boliwii za grube pieniądze! Uzupełniamy też wpisy na stronie, dlatego też możecie czytać te nasze relacje 🙂

Ogarniamy też odbiór Defendera. Na chwilę obecną czekamy na odpowiedź Edgara kiedy będziemy mogli się spotkać. W między czasie zaczęło padać, ale bardzo potężnie… Wyczekujemy zatem lekko głodni na wiadomość od Edgara, a deszcz nie pozwala nam iść na miasto na jakiś obiad. A kiedy już mocno zgłodnieliśmy, to dostajemy wiadomość z adresem gdzie mamy podjechać. Łapiemy taxi pd hotelem i jedziemy za około 3 USD pod wskazany adres. Tam po chwili witamy się z naszym znajomym. Wymieniamy informacje i trochę rozmawiamy czekając na przyjazd jego żony. Następnie jedziemy sporo ponad godzinę na peryferie miasta do ich domu, gdzie odbieramy Defendera, który szczęśliwie w całości bezpieczny przeczekał nasze wojaże w ostatnich 3 tygodniach…

nowe002 Wylewnie dziękujemy Edgarowi a pomoc i przetrzymanie naszego domu na kołach. Lecz nie żegnamy się całkiem bo w kolejnych dniach Edgar ma nam pomóc kupić nowe opony do samochodu i poznać z mechanikiem, który posprawdza kilka rzeczy w aucie przed kolejnymi kilometrami.. Wracamy w podobnym korku do hotelu, a Defender znajduje miejsce na parkingu za zamkniętą bramą…

——————————-