Argentyna – Dzień 63

do stryny..

Dzień sześćdziesiąty trzeci 25.11.2018

Ciekawy dzień dziś… o 10.00 uczestniczymy we mszy. Padre Andrzej nas poprosił, także się zgadzamy. Msza jest dla dzieci. W porównaniu z polskimi tradycjami uczestniczenia we mszy, ludzi jest stosunkowo niewiele, jakieś 100 osób. Dzieci przygotowały specjalne przedstawienie.

do strony22z

Po mszy ksiądz zaprasza nas do ołtarza, gdzie opowiadamy o tym skąd przyjechaliśmy , jak podróżujemy, co jest dla nas ważne. Później Krzysiek zabiera ośmioro dzieci na pakę Defendera i robi im przejażdżkę dookoła kościoła. (w Polsce to by nie przeszło, taka jazda w środku auta, w części „hotelowej” bez pasów, z taką ilością pasażerów).  Rozdajemy dzieciom smycze i magnesy, a jeden chłopiec to się nawet na kubek załapał (po prostu zabrakło smyczy…).

Spotykamy się też z Sonią, kobietą, którą poznaliśmy 4 lata temu, jej babcia pochodzi z Polski. Oczywiście nas poznała, my ją tak jak by też. Śpiewała nam kiedyś jedną, jedyną piosenkę którą pamięta z dzieciństwa, kołysankę „kotki dwa”.

Później gotujemy obiad. Krzysiek przyrządza na szybko wołowinę. Pamiętajcie, żeby nie solić przed, pięknego kawałka polędwicy wołowej, tylko już na samym końcu, bo twardnieje….

do strnnn

Później siesta sagrada i krótki wypad na miasto z Padre Andrzejem, który jakby się poczuwał do pokazania nam miasta. Jedziemy nad rzekę. Nie wspominajmy, ze już tu byliśmy wiec zaliczamy te same punkty, przede wszystkim pomnik papieża i Andresita (wojskowy dobosz, dla upamiętnienia wyzwolenia się spod jarzma okupanta hiszpańskiego). Wieczorem trochę pracujemy, film dla Was już prawie gotowy. Oczekujcie go na Youtubie…

Napisz do nas
Facebook
YouTube