Dzień dwieście czterdziesty siódmy 28.05.2019
Cochabamba chyba nie będzie mi się dobrze kojarzyć. Rano pakujemy się, wyjeżdżamy z hotelu po spokojnym śniadaniu. Następuje tutaj seria „gdyby”. Gdybym nie wzięła go z domu, gdybyśmy pojechali na targ taksówką, gdybym schowała go pod koszulkę.