Kocham to. Po prostu kocham. Mamy zawsze jakiś plan. Zawsze. Ale przeważnie musimy tworzyć alternatywne podplany (międzyplany?), które pozwolą nam zrealizować cel. Naszym celem było dojechać dziś do Buenos Aires, a dokładniej jakieś 20km dalej, do domu Alejandra i Liliany, u których mieliśmy przyjemność gościć na początku naszej wyprawy, gdy byliśmy pierwszy raz w Buenos Aires, z polecenia Horacio z Urugwaju.
Archiwum kategorii: Podróże
Argentyna – sto sześćdziesiąty siódmy dzień wyprawy
Poranek przyszedł dziś bardzo szybko . Wczoraj postanowiliśmy, że dziś już na pewno wyjeżdżamy i słowo stało się ciałem, pomimo, że same kłody pod nogi nam od rana Rysiek rzucał… Koniecznie chciał, żebyśmy zostali dłużej i zastawił nam motocykle 300 kg beczką wypełnioną masą tynkarską.
Argentyna – Villa Gesell – sto sześćdziesiąty piąty i szósty dzień wyprawy
Dzisiaj dzień rytmów Latino. Profesor Jose był dziś wyjątkowo smutny. Pewnie dlatego, że to moja ostatnia lekcja…
Kupujemy jeszcze olej na dolewkę do silnika na dalszą trasę. Żegnamy się z miłymi chłopakami z „naszego” sklepu motocyklowego. Wypytują o dalsze nasze plany!
Argentyna – Villa Gesell – sto sześćdziesiąty trzeci i czwarty dzień wyprawy
Zasłyszane od Gali i Ryśka, którzy dziś wrócili z wojaży po Argentynie. Ciekawa kwestia jest z samochodowym GPS. Człowiek stara się być kulturalny i uprzejmy, a tu „Kaśka”, która jako głos ustawiona jest w GPS cały czas przeklina. A skąd się jej to bierze?
Argentyna – Villa Gesell – sto sześćdziesiąty pierwszy i drugi dzień wyprawy
Dziś czas na większe prace przy motocyklach. Wymieniamy filtry i olej w obydwu. Czyścimy łańcuchy. Na moim motocyklu w trakcie tej czynności zauważam brak zapinki na ogniwie. W samą porę to wyszło, bo mógł być problem w czasie jazdy potem.
Jest też trochę prac kosmetycznych.
Argentyna – Villa Gesell – sto sześćdziesiąty dzień wyprawy
Dzisiaj zaprosił nas na obiad Andres. Andres prowadzi program Motoencuentro.tv w lokalnej telewizji. Poznaliśmy go przypadkiem. Zobaczył nas na motocyklach i zaproponował wywiad do programu który prowadzi. Mieliśmy trochę stresu jak to wyjdzie, ponieważ wszystko było w języku hiszpańskim. Ale jakoś daliśmy radę powiedzieć trochę o nas i naszej wyprawie.
Argentyna – Villa Gesell – sto pięćdziesiąty siódmy, ósmy i dziewiąty dzień wyprawy
Dzień rozpoczął się pięknie a wieczorem padało. Poza tym dziś mąż zagonił mnie znowu do roboty. Całe szczęście, że tylko pewne prace „wykończeniowe”…
……………………………………………………………………………………………………………………………………..
Kolejny dzień, oprócz intensywnego wysiłku, upłynął pod znakiem rytmów Latino.
Moja cotygodniowa lekcja zakończyła się wielkim potem…
………………………………………………………………………………………………………………………………….
Argentyna – Villa Gesell – sto pięćdziesiąty czwarty, piąty i szósty dzień wyprawy
Dzisiaj spotkałam rybaka. Na molo zbierają się entuzjaści wędkowania i łowienia ryb. Wędkuje się na wędkę (jak sama nazwa wskazuje), a łowi się za pomocą sieci. Tutaj mają specjalne siatki, takie sita można powiedzieć, które zwą się mediomundo (czyli pół świata)
Wtorek to dzień na który czekamy z utęsknieniem.
Argentyna – Villa Gesell – sto pięćdziesiąty pierwszy, drugi i trzeci dzień wyprawy
Dziś dzień rytmów latynowskich. Zapisałam się na kurs i udzielam się dzielnie. Nie jest to łatwe, bo dwie godziny wycisku, dwa razy w tygodniu. Prowadzi je Jose Luis i jest niezmordowany w mordowaniu swoich kusantek. Nie wiem skąd ten chłopak czerpie energię, ale jest niesamowity.
Argentyna – Villa Gesell – sto pięćdziesiąty wyprawy
Dziś dzień gospodarczy. Pierzemy nasze ubrania motocyklowe i plecaki. Sporo przez ostatnie tygodnie przeszły. W trudnych warunkach skutecznie nas chroniły. Trzeba się im zrewanżować. Z tym praniem to jest jednak tak, że znajdujemy małą pralnię na mieście.
Właściciel w mocno dojrzałym już wieku około 70 lat.