66 dzień wyprawy
Rano i w nocy budzą nas chłodnie, które całą noc nie dawały spać.. Jest trochę po piątej. Wstaje słońce, wychyla się zza arizońskich kolorowych gór. Krzysiek stwierdza jakiś wyciek pod silnikiem…, dzwoni do naszego „opiekuna technicznego”Pepka, konsultuje co robić.