Poniedziałkowy poranek ponownie obfituje w sporo nowości. Ale takich pozytywnych i raczej zawodowych. Po całym weekendzie pisania i wysyłania zgłoszeń w poszukiwaniu zleceń mamy trochę roboty. Jest szansa na nowe prace w najbliższym czasie. Poza tym mamy kolejne kilkadziesiąt tekstów do napisania dla starego „klienta”.
Kolumbia – Dzień 679
Niedzielna rutyna!
Niedziela to czas na bułeczki drożdżowe. Nie ma to jak mała niespodzianka dla żony przed pobudką…;) Jak wiecie, nie mamy piekarnika, więc pieczenie wymaga nowatorskich i eksperymentalnych metod. No piekarnik niby jest, ale jest jakoś nie podłączony i chociaż próbowaliśmy usilnie, przygotowaliśmy probówkę elektryczną, sprawdzaliśmy czy jest prąd, ale jakoś wszystko na nic.
Kolumbia – Dzień 678
Dzisiaj od rana prawie cały dzień relaks. Co prawda na szybko napisaliśmy kilka tekstów, zjedliśmy lekkie śniadanie i pogadali trochę przez telefon z Polską. Ale to nic bardzo męczącego. Chociaż, nie. Przepraszam. Rano, chyba z okazji soboty naszło nas na mycie okien i ogólne sprzątanie w mieszkaniu.
Kolumbia – Dzień 677
No dobrze. Dziś będzie wpis medyczny. Jak ktoś nie lubi zastrzyków, szpitali, krwi itp, może ominąć dzisiejszy dzień… 😉
Kolumbijska medycyna…
Od kilku dni wiedziałem, że mam umówioną wizytę na wykonanie zabiegu związanego z komórkami macierzystymi, w jednej z placówek w Santa Marta.
Kolumbia – Dzień 676
Cały dzień siedzimy w domu. W sumie to nic nowego, przecież mamy tak od dawna. Nie włączaliśmy też dziś telewizora żeby się nie stresować kolejnymi wiadomościami o wirusie. Za to zajęliśmy się kończeniem jednego większego zlecenia i początkiem pisania kolejnego, jeszcze większego 😉 Spędzamy nad klawiaturą więcej czasu niż pracowaliśmy przed wyjazdem z Polski…
Ale dzięki temu mamy jakiś grosz do budżetu, a poza tym nie nudzimy się.
Kolumbia – Dzień 675
No to stało się. Po raz kolejny już prezydent Kolumbii nie „zawiódł” swoich „poddanych”. We wczorajszym wystąpieniu telewizyjnym ogłosił przedłużenie o kolejne 30 dni „Aislamiento Preventivo Obligatorio”, czyli obowiązkowa izolację społeczną. Wyrównał tym sposobem obie daty kluczowe dla rozwoju dalszej sytuacji w Kolumbii.
Kolumbia – Dzień 674
Jak zapewne wiecie od jakiegoś czasu zajęliśmy się pracą. Nie jest to takie proste, znaczy się znalezienie pracy, nie jest proste. A na dodatek przez internet. A ściślej znalezienie zlecenia od osoby, czy firmy, która jest uczciwa i nie kombinuje. Na początku napisaliśmy kilka tekstów tak zwanych próbnych.
Kolumbia – Dzień 673
Wczoraj był piękna burza. Przyszła jakoś tak znienacka i bez fajerwerków. Dopiero później niebo zaczęły rozjaśniać błyskawice. Ale tym razem błyskało się nad morzem. Większa część nawałnicy ominęła miasto i poszła bokiem. Mogliśmy obserwować pojawiające się co chwila rozbłyski na niebie… Z zapadającym zmrokiem były coraz bardziej spektakularne!
Kolumbia – dzień 672
Wczorajszy dzień to naprawdę cisza i spokój, leżenie na hamaku i świętowanie imienin. Ciasto czekoladowe, tak wielkie, że jemy je już czwarty dzień i końca nie widać. Będzie chyba oktawa tych urodzin i imienin.
Wczoraj też niespodziewany gość się nam pojawił na balkonie, ale z drugiej strony nie ma się co dziwić, bo klimat tutaj służy pojawianiu się takich „gości”.
Kolumbia – Dzień 671
Dzisiaj upały nas trochę oszczędzają. Od rana pochmurno, a jak się potem okaże, to nawet lekko popada w dzień. I dobrze, bo nic nie planujemy z ciężkich prac na sobotę i niedzielę. Chyba trochę ciśnienie spadło, bo głowa boli, a przecież nic nie popiliśmy wczoraj 😉
Z okazji dzisiejszych imienin objadamy się owocami, których w Kolumbii jest pod dostatkiem.