Kolumbia – Dzień 679

Niedzielna rutyna!

Niedziela to czas na bułeczki drożdżowe. Nie ma to jak mała niespodzianka dla żony przed pobudką…;) Jak wiecie, nie mamy piekarnika, więc pieczenie wymaga nowatorskich i eksperymentalnych metod. No piekarnik niby jest, ale jest jakoś nie podłączony i chociaż próbowaliśmy usilnie, przygotowaliśmy probówkę elektryczną, sprawdzaliśmy czy jest prąd, ale jakoś wszystko na nic.

Kolumbia – Dzień 676

Cały dzień siedzimy w domu. W sumie to nic nowego, przecież mamy tak od dawna. Nie włączaliśmy też dziś telewizora żeby się nie stresować kolejnymi wiadomościami o wirusie. Za to zajęliśmy się kończeniem jednego większego zlecenia i początkiem pisania kolejnego, jeszcze większego 😉 Spędzamy nad klawiaturą więcej czasu niż pracowaliśmy przed wyjazdem z Polski…

Ale dzięki temu mamy jakiś grosz do budżetu, a poza tym nie nudzimy się.

Kolumbia – dzień 672

Wczorajszy dzień to naprawdę cisza i spokój, leżenie na hamaku i świętowanie imienin. Ciasto czekoladowe, tak wielkie, że jemy je już czwarty dzień i końca nie widać. Będzie chyba oktawa tych urodzin i imienin.

Wczoraj też niespodziewany gość się nam pojawił na balkonie, ale z drugiej strony nie ma się co dziwić, bo klimat tutaj służy pojawianiu się takich „gości”.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube