Obserwujemy od jakiegoś czasu ruchy w zamieszkanych mieszkaniach w naszym budynku. Przynajmniej te które widać z naszej strony. Od jakiegoś czasu co weekend zwiększała się liczba zajętych mieszkań. Większość to były cyklicznie powracające osoby. A od jakichś 3 tygodni jedno mieszkanie pod nami, lekko z boku zajęła grupka głośnych Kolumbijczyków.
Kolumbia – Dzień 689
Od jakiegoś czasu nie wspominaliśmy o naszym pojeździe. Defender stoi w garażu i bezpieczny czeka na lepsze czasy. Oczywiście używamy go, a nawet ostatnio bardzo często używamy. Od 2 tygodni codziennie, oprócz weekendu wyjeżdżamy na miasto. No i właśnie wczoraj zauważyłem małą awarię.
Kolumbia – Dzień 688
Rehabilitacja. A do południa praca, pisanie tekstów, śniadanie i takie tam różne poboczne sprawy. A później to naprawdę ćwiczenia, ćwiczenia, prądy i okłady. Na końcu moja ulubienica zakleiła mi ramię plastrami, jakimiś silnie ściągającymi i powiedziała, że to wszystko w trosce o moje mięśnie.
Kolumbia – Dzień 687
Wolność, wolność… Niby nic szczególnego, jednak bardzo ważna i niezauważalna rzecz. Dopóki się ją ma ;). Dziś postanowiliśmy nieco nagiąć przepisy obowiązujące w Kolumbii i „uciekliśmy” dalej niż zwykle od naszego domu. Nie żeby ucieczka była jakaś dramatyczna. Ale jednak pojechaliśmy jakieś 10 km w linii prostej na południe od Rodadero, czyli dzielnicy w której mieszkamy.
Kolumbia – Dzień 686
Niedziela to dzień pieczenia. A na poważnie to wtedy, kiedy chleba nie ma, albo gdy to co zostało jest już bardzo, bardzo czerstwawe. Wtedy pieczemy nowy chleb (lubię tą liczbę mnogą, bo przecież wszyscy wiedzą, że ja tego nie piekę, tylko mistrz patelni…)
Ale po śniadaniu wydawać by się mogło, że możemy odpocząć, ale nie.
Kolumbia – Dzień 685
Podobno weekendy są do odpoczywania. No to chyba nie u nas ;). A przy najmniej w ostatnim czasie. Niby jesteśmy na wyprawie, wakacjach, czy jak to tam nazwać! A jednak ostatnie tygodnie sprawiły, że czas nam leci nadzwyczaj szybko. Bo tak w gruncie rzeczy, to jeszcze tyko miesiąc i nawet w Polsce koniec wakacji… Ale my liczymy, że właśnie po polskich wakacjach otworzą się przed nami nowe możliwości!
Kolumbia – Dzień 684
Nowy dzień. Pogoda jak zwykle piękna. Gorąco, że nie da się wytrzymać na tarasie, chyba że wcześnie rano, żeby połączyć się z Polską i załatwić szereg drobnych spraw… W pogodzie zapowiadają kolejny upalny dzień w raju. Temperatura odczuwalna mama wynosić 39 stopni!
Kolumbia – Dzień 683
Na razie póki co ciągle gorąco. Chyba tutaj nigdy się pogoda nie zmienia, choć w telewizji trąbią, że zbliża się okres deszczowy i w tym roku ma być bardziej obfity, także w burze. Akurat burze ostatnio zdarzają się bardzo często, prawie co drugi dzień.
Kolumbia – Dzień 682
Powoli przygotowujemy się do otwarcia niektórych sektorów życia społecznego w Kolumbii. A raczej mamy nadzieje, że zgodnie z nielicznymi informacjami jakie pojawiają się w telewizji to otwarcie nastąpi… Bo z drugiej strony 3 miesiące temu wszyscy nam mówili tu, że jeszcze maksymalnie kilka tygodni i sytuacja wróci do normy…, a nie wróciła… Zatem przygotowujemy się mentalnie, a fizycznie dalej tkwimy w tym samym miejscu.
Kolumbia – Dzień 681
Co jak co ale zachody słońca, to mamy w Santa Marta piękne. Bardzo często zachodzące słońce zmienia barwę na pomarańczową i przed zniknięciem za linia horyzontu jeszcze bardziej ciemnieje. Czasem chmury zasłaniają nam to zjawisko. Jednak najczęściej mamy szczęście do spektakularnych zachodów.