Kolumbia – Dzień 700

Chciałoby się napisać, z okazji dzisiejszego święta, coś ważnego i doniosłego…. Jednak pomimo że dziś 700 dzień w podróży, to właściwie jest zwyczajny. No może poza tym że jest niedziela, więc można przyjąć że faktycznie jest święto. Te siedemset dni minęło jakoś szybko… Wiem, że zależy to od punktu widzenia i ilości sytuacji które w międzyczasie się wydarzyły.

Kolumbia – dzień 699

Sobota pracująca. Ustalił się ostatnio bardzo rytm dnia. Odkąd zarządziłam, by przynieś stolik turystyczny do domu, pracujemy oddzielnie, ja w sypialni, Krzysiek w pokoju. Dzięki temu pracujemy efektywniej, bo w kółko sobie nie przeszkadzamy..

Dziś dziwna sprawa. To, że w miejscowej Biedronce, czyli w sklepach sieci ARA, tego samego portugalskiego własciciela (Jeronimo Martins) są polskie produkty, to o już nas nie dziwi i się do tego przyzywczailiśmy.

Kolumbia – Dzień 693

Wczoraj na tarasie obok pojawiła się nowy człowiek. Na razie widzieliśmy go tylko raz, być może przyjechał na chwilę, albo na weekend. Zobaczymy… My mamy dziś kolejny poranek z wiadomościami telewizyjnymi. Od kilku dni wałkują temat byłego prezydenta Kolumbii. Podobno został zatrzymany w areszcie domowym, potem informowano, że ma wirusa, a potem, że już nie ma… Istny majstersztyk dezinformacji politycznej 😉

Kolejnym gorącym tematem telewizyjnych wiadomości jest rozpoczynająca się od jutra kolejna już „ścisła kwarantanna” w 9 dzielnicach w Bogocie.

Kolumbia – Dzień 691

Życie czasem pokazuje, że nie można stracić czujności. Nie żeby w jakimś dramatycznym sensie, ale dzisiejszy dzień był nieco bardziej przygodowy niż pozostałe dotychczas spędzone w Santa Marta. Nic nie zapowiadało takiego obrotu spraw, ale zacznijmy od początku… Rano nie mieliśmy zbyt dużo czasu, bo już przed 10 ruszyliśmy na miasto, pierwszy punkt na dzisiaj wizyta kontrolna u lekarza.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube