984 dzień wyprawy
Dzień mija leniwie. Niby coś robimy, niby wczoraj troche sprzątałam, umyłam całą łazienkę i odkurzyłam całego Luisa. Ale dziś to już naprawdę niewiele. Krzysiek upiekł mięso, ja zrobiłam zupę i kisiel. I relaks…
07.11.2025
984 dzień wyprawy
Dzień mija leniwie. Niby coś robimy, niby wczoraj troche sprzątałam, umyłam całą łazienkę i odkurzyłam całego Luisa. Ale dziś to już naprawdę niewiele. Krzysiek upiekł mięso, ja zrobiłam zupę i kisiel. I relaks…
07.11.2025
983 dzień wyprawy
Błoga cisza, spokój i natura dookoła nas na campingu. Na dziesięciu stanowiskach które są w naszej linii jestesmy tylko my i ogromna przyczepa kempingowa. Widać, ze jest tu już dobrze „zadomowiona” czyli stoi jakiś czas. Właściciele mają meleksa, zaimprowizowany ogródek i pieska.
982 dzień wyprawy
Budzimy się dziś skoro świt, a nawet jeszcze wcześniej. Dwa dni temu była zmiana czasu, wobec tego jest wcześniej jaśniej, co nie zmienia faktu, że i tak wczoraj poszłam spać po o19. jakaś byłam zmęczona i głowa mi pękała.
981 dzień wyprawy
Na promie to jednak jest nietuzinkowo. Trzeba to przyznać. Rano wstajemy nieśpiesznie. Idę na spacer na długi spacer nad ocean. ponad godzinę spaceruję i szukam dużych muszli. Udaje mi się połowicznie, bowiem znajduje nawet cztery, ale niestety każda trocę pokiereszowana.
980 dzień wyprawy
Ostatni pełny dzień na Ocracoke. Jutro wsiadamy na prom. Dziś miało padać, ale lekko tylko kropi. Część kampingu, a jak sie potem okaże także część mieszkalna wyspy (jaj południowy kraniec) jest nieco podtopiona od deszczu. Widać wyraźnie, że gleba nie wchłania już takiej ilości wody.
979 dzień wyprawy
Pada. Tak gdzieś od 11 i juz do wieczora. Niebo zaciągnięte. Zrobiliśmy obiad (kapuśniak dziś), poza tym każde zajęte swoimi sprawami, polityka, książka, potem wspólne seriale. Pada. Dobrze że rano było trochę czasu na krótki spacer po plaży.
978 dzień wyprawy
Wczoraj wykrystalizowały sięnasze dalsze plany. Kupiliśmy bilety na pierwszy wolny prom z Ocracoke do Cedar Island. Posuwamy się zatem spokojnie w stronę Florydy. Trochę niestety, ale pierwszy termin na prom jest dopiero na 4 listopada, także musimy na Outer Banks przeczekać.
977 dzień wyprawy
wspaniałe miejsce to Hatteras. Cisza, spokój. Pewnie dlatego że po sezonie. Rano biegnę na plażę skoro świt. Chcę zdążyć na wschód słońca, ale oczywiście nie zdążam. Słońce już jest. Ranki są zimne i dogrzewamy sie ogrzewaniem. Na szczęście póki co działa bez zarzutu.
976 dzień wyprawy
Jedziemy. Myślałam, że sie nie uda, ale jednak. Zawsze warto być dobrej myśli. Jedziemy spokojnie przez deszcz. wjeżdżamy na Outer Banks.
Outer Banks to jedno z tych miejsc, które trudno opisać bez uśmiechu. Wąski pas wysp u wybrzeży Karoliny Północnej wygląda jak nitka piasku rozciągnięta między oceanem a niebem.
975 dzień wyprawy
Rano, jak codzień sprawdzamy pogodę. Ma padać na wyspach Hatters, gdzie chcemy dojechać i czekamy na ten wyjazd od 4 dni. Ma padać, ale w czwartek przestać. Jutro możemy zatem wjechać. Ale , ale… Krzysiek wyznacza trasę na google, i mówi, że chyba droga zamknięta, co dziwne, bo wczoraj tak nie było.