665. Święta blisko

665 dzień wyprawy

Co prawda zapach świąt na lokalnym targowisku w Playas de Tijuana to gruba przesada, ale tysiące ozdób i elementów świątecznych dekoracji można nabyć. Najbardziej rzucają się w oczy swetry i czapki z akcentami mikołajowo gwiazdkowo grinchowymi. Ale też pełno światełek, świeczek, odzieży innej maści.

664. Palcem po globusie

664 dzień wyprawy

Od czasu kiedy nasz koleżanka Natalka Bobak miała problemy z wlotem do Stanów, zrobiliśmy się jeszcze bardziej uważni, jeśli chodzi o pilnowanie czasu wizy amerykańskiej. Pomysł jest by wylecieć do Havany, Trinidadu, Dominikany, Cartageny. Po troszę żeby się wygrzać, po troszę by terminów wiz pilnować.

663. Sobota słoneczna

663 dzień wyprawy

Niestety na Baja, tutaj nad oceanem gdzie mieszkay, Tijuana, Rosarito, pogoda jest naprawdę jesienno zimowa. Oczywiście nie w rozumieniu polskich warunków, bo jednak ani śniegu, ani przymrozków nie ma. Ale jest zimno zwłaszcza wieczorami.. Poranki są chłodne, dopuki nie wzejdzie słońce , a wschodzi późno, bo jednak jest to taka zima, czyli dzień jest krótki.

662. Załatwianie stolika na wigilię

662 dzień wyprawy

Na wigilię idziemy do knajpy. Ma być 12 osób to sporo. Stolik zarezerwowany w Bellafer w Punta Azul. Ogólnie jakiś dramat, bo przygotowali rezerwacje na papierze z wyszczególnionym menu i innymi szczegółami i doliczyli za serwis 15%. Kolacja to trochę ponad tysiąc peso, zupa, mieso i deser i dwa kieliszki wina, w tym jedno to clericot, ale to opiszę jak już spróbuję.

661. Garść przemyśleń

661 dzień wyprawy

Meksyk to ciągle dla mnie stan umysłu. Ludzie są tu dramatycznie niepunktualnie i trudno cokolwiek zaplanować. W ogóle trudno cokolwiek zaplanować bo są ogromne obsuwy czasowe i ciągle się coś załamuje.

Ale też cały świat dziwnie działa. Kasia oczywiście wczoraj nie przyleciała, bo w San diego była taka mgła, że samolot nie wylądował.

660. Znowu z Alusiem

660 dzień wyprawy

Dużo dziś załatwiania. Ale chyba wreszcie załatwiamy marmur Gościu wygląda jakby sie znał i może będzie mniej nerwów niż to wszystko warte. Zobaczymy…

Dziś przyjeżdża Kasia na święta, razem z chłopakiem. Przylatują do San Diego. Dlatego my mamy dyżur z Alusiem.

659. Kocham Ochuna

659 dzień wyprawy

Już mi się nie chce nawet wstawiać zdjęć, ciągle zdjęcia jedzenia wstawiam… Ale Ochuna to naj, naj najlepsza knajpa z przepysznym jedzeniem w Rosarito. Nie ma nic lepszego w całym mieście. Niestety w wigilie jest zamknięta, dlatego tam nie zjemy….

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube