615. Coraz chłodniej

615 dzień wyprawy

Niedzielny relaks na campingu Los Alisitos całkiem znośny. Niestety obok nas znowu rozłożyli się Amerykanie i są znowu bardzo hałaśliwi. Piją piwo, głośno krzyczą, wiekowo widać, że już na emeryturze, a pomimo to nikogo dookoła nie szanują. Słabe to bardzo..

614. Sobotnia wizyta u dentysty

614 dzień wyprawy

Jedziemy do Alusia nie tylko dlatego, że Iwona i Andrzej jadą do Ensenady. także dlatego, że Krzysztof potrzebuje pomocy dentystki. Jedziemy więc do doktorki Gabrieli i ona próbuje Krzysztofowi pomóc. POtem już kąpiele, zabawy z Alkiem, po południu jak wracają nasi znajomi znowu rozmowy o budowie, ale my zrywamy sie i mamy wolne od soboty wieczorem do niedzieli.

608. Wyjazd z La Bufadora

608 dzień wyprawy

Wstaliśmy na la Bufadora absolutnie nie skoro świt. Raczzej był to piękny poranek, aczkolwiek ktoś rano musiał już wstawać. To znak, że na noc nie warto tyle pić herbaty. Cisza spokój. Rano nie ma tyle ludzi w punkcie widokowym My na campingu El Miador patrzymy na cea z góry i piękne poszarpane skały i małe skaliste wysepki przy brzegu.

606. Znowu w drogę

606 dzień wyprawy

Wczorajsza nocna wyprawa do Tijuany nie należała do najprzyjemniejszych. Nocne miasto trudno jest przejechać. Za dnia jest niełatwo, a co dopiero w nocy. Odbieraliśmy wczoraj o 23 Iwonę i Andrzeja, którzy przyjechali z Polski. Aluś cały szczęśliwy, że jego właściciele przyjechali.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube