Peru – Dzień 343

aaaaa093

Dzień trzysta czterdziesty trzeci 01.09.2019

Dziś pierwszy września. Dzień kiedy dzieci i młodzież wraca ponownie do szkoły. Kiedy mentalnie kończą się wakacje. Kiedy jesień zbliża się wielkimi krokami i jakaś taka nostalgia ogarnia człowieka za uciekającym latem… A nas to wszystko całkiem omija, nie dotyczy i całkowicie nie jest ważne! To jest zasadnicza różnica w takich długich podróżach w odróżnieniu od wakacji, które mają określoną date i długość trwania… To taka sobie myśl, bo dzisiejszy poranek ponownie przyniósł nam swobodę w wyborze co będziemy robili…

Tak więc czas na kolejną przygodę. Tym razem wybieramy się na dwa auta, co jest dla nas dużą nowością. Jedziemy na półwysep koło Paracas, oglądać fenomenalne formacje skalne, uformowane przez setki tysięcy lat działalności wiatru, wody i wstrząsów sejsmicznych. Ale najpierw robimy zakupy w miasteczku na wieczornego grilla. Szukamy też wody do naszych aut, jednak okazuje się to nie takie proste i musi nam wystarczyć zapas który mamy.

dav

Wstęp do parku kosztuje 11 Soli od osoby. Z muzeum, które jest nie daleko rezygnujemy, bo to koszt kolejnych 7,5 Sola… Ale przecież dookoła jest prawie jak w muzeum. Na każdym kroku jakieś skały, wybrzeże mocno urozmaicone i widać działalność czasu, która formuje to niesamowite miejsce. Objeżdżamy chyba wszystkie drogi dostępne w paku i finalnie znajdujemy dziką plażę koło wysokiego klifu. Wykopuję zagłębienie w piasku, aby osłonić trochę ogień od wiatru i rozpoczynamy pieczenie kurczaków, mięsa wołowego i trochę wieprzowiny. Przy okazji synowie Jakuba i Anna robią sałatki i pieczone ziemniaczki. Po zapadnięciu zmroku żar z ogniska ogrzewa nas trochę, bo jakoś tak klimat bliżej Limy zrobił się sporo chłodniejszy…

aaaaa131 aaaaa126 aaaaa113 aaaaa066 aaaaa109

Napisz do nas
Facebook
YouTube