Peru – Dzień 380

Dzień trzysta osiemdziesiąty    08.10.2019

Hotel w którym się zatrzymaliśmy okazał się być chyba hotelem na godziny… Materace w pokoju są z ceraty, lustro na ścianie i odgłosy z sąsiednich pokoi jednoznaczne… Ale nam to za bardzo nie przeszkadza w zaistniałej sytuacji. Leżymy w łóżku bardzo długo i zastanawiamy się jakie działania podjąć w kolejnych dniach wyprawy.

Oprócz wczorajszego wypadku doszły do nas niepokojące wieści z Ekwadoru, kolejnego planowanego kraju na naszej trasie. Wprowadzono tam stan wyjątkowy przed dwoma dniami w związku z ogromną fala demonstracji i blokad dróg. Rząd zniósł obowiązujące od 40 lat dotacje do paliwa i narodowi to się nie spodobało. Będziemy śledzić rozwój sytuacji na bieżąco…

Około południa poszliśmy na miasto coś zjeść i kupić na kolację. Bo nie wiem czy już wspominałem, że dziś w Peru jakieś święto i większość urzędów, oraz nasz warsztat mechaniczny jest zamknięty. Czekamy zatem do jutra. Lecz aby nie tracić czasu poszliśmy też do sklepu budowlanego rozeznać się w cenach różnych rzeczy i materiałów do ewentualnej próby naprawy Defendera we własnym zakresie. Jutro podpytamy jeszcze u jakiegoś blacharza ile w Peru taka naprawa będzie kosztować i podejmiemy decyzję co robić dalej…

Na razie jednak robimy długi, bo około 10 km spacer po mieście po sklepach. Odkryliśmy Sodimac, taką naszą Catoramę (ewentualnie Leroy Merlin). Po południu wracamy do tego samego hotelu i zasypiamy wczesnym wieczorem. Różnica czasu jednak daje się we znaki…