at_34

Przez Atlantyk/powrót – dwieście trzydziesty czwarty dzień wyprawy

Ostatni dzień na statku. Nie denerwujemy się, jesteśmy spokojni. Trochę pracujemy nad artykułami do strony, trochę czytamy. Sprawdzamy pozycję statku. Płyniemy cały czas wzdłuż wybrzeża, najpierw holenderskiego, a od 11.00 już niemieckie. O 15.00 wsiadł na statek pilot, to niechybny znak, że zbliżamy się do Elby, u brzegów której znajduje się port w Hamburgu.

Jedzenie niestety zdecydowanie się pogorszyło, ale staramy się nie narzekać, tylko jemy, to co podają. Zaprzyjaźniamy się z sympatycznymi Francuzami – Marie i Joan, emeryci, którzy lubią podróże. Pozostali pasażerowie nie są podróżnikami, tylko turystami. Panie w sukienkach, spodniach dżinsowych, ze srebrną nitką, z torebeczkami (!), a także z dużą ilością biżuterii. Można i tak podróżować..

Po 17.00 wpływamy do stosunkowo wąskiego ujścia Elby. Niedługo przybijemy do nabrzeża w Hamburgu. Z samego rana wyruszamy do Polski. Mamy nadzieję, że niemieckie służby nas nie zatrzymają, bo przecież na jeden motor skończył nam się przegląd!!!