Wszystkie wpisy, których autorem jest Wiesława Rudź

16. Ostatni dzień na Jukatanie

16 dzień wyprawy.

Tulum jest specyficznym miastem. Rano po opuszczeniu hotelu, przejeżdżamy przez strefę hotelową. Przez kilka kilometrów drogi usytuowane są hotele i właściwie nie widać wybrzeża. Wszystkie obiekty zaanektowały tą najbardziej pożądaną część, czyli dostęp do morza. Turyści którzy wykupili wczasy w tych obiektach mogą nacieszyć się kąpielami w wodzie.

15. Tulum

15 dzień wyprawy

Z samego rana wyjeżdżamy mocno rozczarowani miejscowością Rio Lagartos. Pewnie gdybyśmy zapłacili i pojechali zobaczyć te flamingi to może nie mielibyśmy poczucia że przyjechaliśmy tu bez sensu. Przynajmniej wczoraj krokodyla zobaczyliśmy w szuwarach koło przystani… haha Tankujemy auto na wyjeździe z miasteczka.

14. Chichen Itza i Rio Lagartos

14 dzień wyprawy.

Wczesnym rankiem wyruszamy z Valladolid i jedziemy najpierw od 8.00 do Chichen Itza. To jak twierdzą Meksykanie i nie tylko największy kompleks ruin pozostałych po starożytnych cywilizacjach. Nie można zatem ich pominąć w eksploracji Meksyku. Włażę do środka i w skwarze oglądam ruiny imperiów Majów, wpisane na światową listę Unesco.

8. Madryt skradł mi serce

8 dzień wyprawy

Wczoraj o 21 przyszedł pan doktor razem z pielęgniarką. Ciekawe doświadczenie. Zbadał, osłuchał, zajrzał do gardła. Orzeł, że mój mąż będzie żył i przepisał antybiotyk i parę innych leków.

Pobiegłam szybko do apteki, zdążyłam rzutem na taśmę minutę przed zamknięciem.

7. Królewski Madryt

7 dzień wyprawy

Trzeba przyznać, że Madryt robi wrażenie i jak się go zwiedza, to naprawdę jest monumentalny, zapierający dech w piersiach a nawet spektakularny. Nieco podobny do Buenos Aires, ale inny. Jest jakisś inny klimat, jakiś inny duch. Jest bardziej klasyczny, bardziej elegancki.

4. Czy jest sens się denerwować przy transporcie ro-ro

4 dzień wyprawy.

Transport ro-ro w przypadku samochodu wyprawowego czasami jest stresujące. To znaczy wtedy jest stresujące, kiedy człowiek jedzie na roczną wyprawę, a w samochodzie ma dużo gratów które mają być mu pomocne. Denerwuje się wtedy, kiedy agent portowy z Veracruz pisze, że służba graniczna jest wyjątkowo restrykcyjna, że nie należy ich poganiać, że nie można wywierać presji i ogólnie stwarza takie wrażenie, że człowiek już żałuje, że nie zrobił wysyłki do Kanady, bo może tam są normalniejsi celnicy.