Archiwum kategorii: Ekwador

Ekwador – Dzień 459

Dzień czterysta pięćdziesiąty dziewiąty   – 26.12.2019
Czas spędzony w podróży jest dla nas niezwykły (czasem). Tym razem byliśmy na fince, czyli niewielkim domu położonym w środku selwy. Trzeba tam dotrzeć pieszo, po błotnistych drogach, nie tak dawno z powodu silnych deszczy zniszczony został most przez rzekę, także trzeba pokonać ją kładką, nie autem jak kiedyś.

Ekwador – dzień 458

Dzień czterysta pięćdziesiąty ósmy – 25.12.2019

Pierwszy dzień świąt mija nadspodziewanie szybko. Rano śniadanie uroczyste z Tymonem i Augustynem, jest i polska szyneczka, wcześniej mrożona, jest i sałatka z tuńczyka, na którą przepis zdradziła mi Joasia z Mocha, jemy też pyszny tort i sernik, który wczoraj Tymon zrobił z ricotty, czyli takiego tutejszego białego sera, kompletnie różnego od naszego.

Ekwador – Dzień 457

Dzień czterysta pięćdziesiąty siódmy – 24.12.2019

Wigilia. To czas zadumy i świątecznych przygotowań. W Ekwadorze zaczyna się „dym” około 22.00. W miasteczku słychać petardy, wielu ludzi jest na ulicach, spacerują. My cały dzień w kuchni i na zakupach. Rano przychodzi mi do głowy, że może by zrobić bułeczki drożdżowe, maślane.

Ekwador – Dzień 456

Dzień czterysta pięćdziesiąty szósty – 23.12.2019

Dziś pieczenie biszkoptu do tortu na jutro. Tradycyjny, maślany tort, krem na maśle, nie ma to tamto. A tak naprawdę to trudno tu przygotowywać coś innego, zwłaszcza w Guayzimi, gdzie sklepy są zaopatrzone niezbyt bogato… Do najbliższego sklepu gdzie można mieć większy wybór jest jakaś godzina drogi… W ogóle przygotowujemy już dużo, wczoraj byliśmy na targu, zakupiliśmy dużo warzyw i owoców.

Ekwador – Dzień 455

Dzień czterysta pięćdziesiąty piąty – 22.12.2019

Dzień jak co dzień, chciało by się powiedzieć. I tak właśnie jest w podróży, trzeba się przyzwyczaić do dynamicznych zmian i zaskakujących sytuacji… Trochę gotujemy, trochę odpoczywamy.  przeglądamy głównie internety by znaleźć najlepsze opcje na następne miesiące podróży….