Dzień pięćset dwudziesty pierwszy – 26. 02.2020
Ranek głośny prawie jak wieczór, w końcu stoimy przy samej autostradzie kolumbijskiej… Rozmowy z przemiłym panem ochroniarzem tego punktu serwisowego, gdzie stanęliśmy wczoraj są ciekawym punktem poranka. Oczywiście jemy szybie śniadanie, dziś nie za duże, bo raczej znowu tylko kawa, a dla mocniej głodnych koktajl z banana i awokado z sokiem pomarańczowym… Ochroniarz przynosi nam do spróbowania arece, tutejsze placki z mąki kukurydzianej, wypełnione serem.