Niedziela, więc w sumie niewiele dziś robimy, drobne sprzątanie, Krzysiek pisze jeden artykuł. Ja czytam książkę, uzupełniam stronę i takie tam różne. Z okazji niedzielnego poranka doczekałam się drożdżowych bułeczek, pyszne jak zwykle, także pełnia szczęścia dziś. Oczywiście dużo trudniej utrzymać figurę jak tu takie rarytasy wchodzące cicho w biodra, ale trudno..
Archiwum kategorii: Podróże
Kolumbia – Dzień 720
Po kilku godzinach pracy dzisiejszego poranka ogarnął nas chyba wielki leń… Jesteśmy trochę usprawiedliwieni, no bo przecież jest weekend i nie ma konieczności pracy, a właściwie jest konieczność odpoczynku. Nie ma co się przemęczać i trzeba zostawić siły na nowy tydzień, który przyniesie kolejne wyzwania… Ob już nie tak wielkie, bo siedzenie w domu obciąża umysł bardziej niż jazda po nieznanych i „dzikich” krainach 😉
Spokój po zamieszkach…
Wydaje się, że zamieszki które przeszły przez stolicę Kolumbii i kilka większych miast się skończyły.
Kolumbia – Dzień 719
Ostatnie wydarzenia w Kolumbii w jej większych miastach wprowadziły spory zamęt w mediach i natłok różnych informacji. Co tu dużo mówić znowu chodzi o zamieszki i walkę przeciw policji. Cały świat ogarnia ta fala różnych demonstracji i Kolumbie też. A stało się ich przyczyną zajście na ulicach Bogoty w którym policja po brutalnym zatrzymaniu i porażeniu paralizatorem, zabiła jednego człowieka…
Nie ma co ich bronić, tego nie można tolerować!.
Kolumbia – Dzień 718
Odkąd zniesiono zakaz wychodzenia z domów chyba dwa tygodnie temu nie musimy już ściśle pilnować dna kiedy możemy wyjść na zakupy. Zatem pomimo że dziś czwartek, to po zajrzeniu do lodówki decydujemy że czas uzupełnić zapasy jedzeniowe. Jednak nie chce nam się za bardzo jeździć gdzieś daleko i jedziemy tylko do naszej dzielnicy.
Kolumbia – Dzień 717
Dziś znowu praca, praca, praca. Opanowało nas jakieś szaleństwo, choć z drugiej strony wcale nie jest tak, że siedzimy 18 godzin przed kompem i tłuczemy teksty. W między czasie znajdujemy chwile na oddech ;). Bo i wstajemy bez budzika, potem jemy śniadanie… i jedna kawa, druga kawa.
Kolumbia – Dzień 716
W Kolumbii wciąż toczą się dyskusje i pokazują w telewizji jak wygląda nowa rzeczywistość o tym jak poluzowano zakazy różnego rodzaju. Właściwie wiele się nie zmieniło, ciągle zdecydowana większość restauracji i hoteli, plaż i barów, kościołów i dyskotek jest zamknięta.
Reklamy i spoty informacyjne nawołują do zachowania dystansu społecznego, nie narażania się na zarażenie i zgłaszania nadużyć i łamania przepisów na policję… A w kontraście pokazują autobusy pełne ludzi stojących jeden obok drugiego, ścisk na marketach i halach targowych… Chyba nikt nie jest w stanie kontrolować ludzi i ich zachowań…
Poza tym ciągle dzień za dniem mija bardzo pracowicie.
Kolumbia – Dzień 715
Wczoraj wracając wieczorem podjechalismy żeby zobaczyć Tagangę, to taka w sumie dzielnica Santa Marta, trzeba przez górki niewielkie przebić się do następnej zatoczki. Wioska, czy też dzielnica (bario) całkiem urokliwe, chociaż turystów nie ma wcale. Całkiem nam się podobało, ale widać wyraźnie piętno pandemii, pustki, wyczekujących lokalnych ludzi.
Kolumbia – Dzień 714
Niedzielny poranek w nowym miejscu od około 4 miesięcy to fajna sprawa. Moja żona zadowolona idzie rano nad morze na spacer z kubkiem kawy. Jest wcześnie więc ja zostaje pilnować łóżka ;). Następnie około 8 razem z Carlosem i Basią gadamy znowu przy kawie w towarzystwie kolibrów latających dookoła.
Kolumbia – Dzień 713
Dzisiaj dzień pełen przygody i nowych sytuacji. Nowych od jakiegoś czasu, bo ruszyliśmy się z miasta. Od kilku miesięcy wybieraliśmy się jak sójki za morze i nie było okazji i możliwości żeby to zrealizować. Teraz z powodu odwołania zakazów podróżowania po kraj ruszamy do Palomino.
Kolumbia – Dzień 712
Dziś pojechaliśmy do miasta. Gorąca jak zawsze, odczuwalna 34, także nader przyjemne ciepełko. Chcialiśmy pojechać do dużego centrum handlowego, do którego już od dawna nie wpuszczali nas razem, bo dopatrzyli się, że numerki w paszporcie mamy różne i nie mogliśmy razem tam wejść.