Archiwum kategorii: Podróże

Chile – Dzień 117

Dzień sto siedemnasty 18.01.2019

Rano wstaliśmy skoro świt, o ósmej rano. Zwykle śniadanie jemy trochę później, rano się tylko ogarniamy i jedziemy dalej. Podjeżdżamy kilkadziesiąt kilometrów i napotykamy wodospad El Condor. Postanawiamy zjeść tam śniadanie. To niezwykle urokliwe miejsce. Można ścieżką podejść pod sam wodospad, a jak zobaczymy później na filmie z drona, wodospad ciągnie się wysoko, wysoko, a tak naprawdę to na górze jest spory lodowiec.

Chile – Dzień 115

Dzień sto piętnasty 16.01.2019

Płyniemy promem z Quellon na wyspie Chiloe do Chaiten na kontynencie. Chile to wielki kraj, a w patagońskiej części bardzo mocno poprzedzielany różnymi jeziorami, dopływami, poszarpanymi wybrzeżami, dlatego też często korzysta się tu z promów.  Gdybyśmy zdecydowali się na to, że z Chiloe jedziemy do Chaiten „naokoło”, to musielibyśmy cztery razy korzystać z niewielkich promów.

Chile – Dzień 112

Dzień sto dwunasty 13.01.2019

Rano skoro świt budzimy się. Jest 8:00. Wulkanu Osorno oczywiście nie widać, dookoła sporo samochodów i trudno o intymność i takie tam sprawy. Jesteśmy trochę podirytowani, że wulkanu nie widać, pomimo, że dzień wydaje się słoneczny. Decydujemy, ze pojedziemy zobaczyć z drugiej strony, może tam trochę mgły opadły.

Chile – dzień 111

Dzień sto jedenasty 12.01.2019

Noc minęła cicho i spokojnie. Wyspaliśmy się do ósmej, wstaliśmy szybka poranna toaleta na parkingu, wizyta w miejskiej piekarni na głównej ulicy miasta i już pędzimy na granicę. Przekraczamy ją w punkcie Paso Cardenal Antonio Samore najpierw, posterunek argentyński, później 17 kilometrów dalej faktyczna granica, a dalej, prawie 20 kilometrów dalej odprawa chilijska.

Argentyna – Dzień 108

Dzień sto ósmy 09.01.2019

Finalnie nie dojechaliśmy do Villa Regina, tylko zatrzymaliśmy się w Chichinales. Noc na stacji benzynowej YPF, ale cicho i spokojnie w nocy, choć Krzysiek mówił, że jakiś pociąg jechał, czy coś? Niemożliwe. W nocy chłodno (żeby nie powiedzieć, ze zimno), trzęsę się pod kołdrą, ale tak się przytulam do męża, że 6:30 postanawia wstać i ruszyć w dalszą drogę.