Dzień siedemdziesiąty czwarty 06.12.2018
Dziś w planie wodospady Mocona. Wyruszamy skoro świt, po dziewiątej Rano Krzysiek robi śniadanie, jajecznicę. Jajka tu są od kur, nie ze sklepu. Co sobotę wierna pani przynosi woreczek jaj i po żółtku można poznać, że to po pierwsze świeże zbiory, po drugie, że kury biegają luzem, skubią trawkę, a nie są hodowane w kurzych fermach, bez miejsca na nic, nie mówiąc o swobodnym wybiegu.
