207. Bezsenność w Seattle, ale nie dla nas…

207 dzień wyprawy

Dzisiaj naprawdę bardzo udany, wspaniały dziań. Przede wszystkim poznaliśmy Brian’a i to jest pierwszy Amerykanin, który nas zachwycił. Chyba wszystkim. Ale do brzegu. Wczoraj podjechaliśmy pod warsztat wieczorem, znaleźliśmy małą alejkę i tam spaliśmy na noc. Rano podjechaliśmy na stację, dokonaliśmy niewielkiej toalety i wróciliśmy do warsztatu.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube