875. Bishop, zrzut nieczystości i Crowley Lake

875 dzień wyprawy

Dziś jak zwykle dzieje się bardzo dużo. O wiele za dużo niż człowiek mógłby zawrzeć w tytule. Rano chcieliśmy ogarnąć się szybko i wyruszyć z naszego campingu w stronę Bishop. Ale Krzysiek wymyślił że coś jest nie tak z naszym generatorem, że w ogóle nie ładuje on akumulatorów, że może przetwornica nie działa, ta co zamienia 110 na 12 volt.

874. Ugryzienie przez osę

874 dzień wyprawy

Spokój cisza i upał. Tak było rano. Poszam dziś na sposób niczego nie pieczemy i gotujemy w aucie, zasłonięte wszystkie okna, nie wpuszczamy słońca. Nawet poranną kawę zrobiłam sobie na zewnątrz specjalnie wyciągnęłam kuchenkę jednopalnikową, aby tylko nie nagrzać w środku.

872. Zmiana kempingu

872 Dzień Wyprawy

Dziś wstajemy wcześnie rano. Nawet bardziej niż zazwyczaj. Miałem zamiar gotować rosół, jednak okazało się że mięso na rosół było w zamrażarce. Zatem zmieniamy plany! Zjeżdżam naszym Buickiem z przyczepki, pakujemy trochę wody, jakąś przekąskę, kamerę i ruszamy na słynną Movie Road.

871. Alabama Hills

871 Dzień podróży

Noc na pierwszym „dzikim” kempingu upłynęła bardzo spokojnie i cicho. Zresztą ostatnio śpimy dosyć spokojnie każdej nocy. Jakoś tak pasuje nam sypialnia w kamperze. Jest bardzo wygodna, a łóżko całkiem spore… Zatem budzimy się ze wschodem słońca i po śniadaniu składamy nasz salon i sypialnie, następnie podnosimy stopy poziomujące i wyruszamy w drogę.

870. Odbieramy przyczepkę do Buicka

870 Dzień Wyprawy

Nareszcie mamy skompletowany pełny zestaw naszych pojazdów. Jakiś tydzień temu zamówiliśmy i zapłaciliśmy za nową przyczepkę do ciągania za kamperem Buicka. Dziś około 11 dotarliśmy na przedmieścia Los Angeles do firmy gdzie ją odebraliśmy. Długo by opowiadać o całym procesie poszukiwania i oglądania różnych podobnych używanych przyczepek w Meksyku.

869. Coyote Cove camping

869 dzień wyprawy

Przyjeżdżamy dziś na camping Coyote Cove nad jeziorem Elsinore. Tu jakbyśmy znaleźli się w scenerii z filmu Nomadlands. Wiele starych przyczep i ludzie żyją tu codziennym życiem .Na stałe. Widać całą marność Ameryki. Ludzi którym nie wyszło, których system wypluł, którzy nie mieli szczęścia, dobrego domu, wykszałcenia.