1127 dzień wyprawy
Trochę nam to zajęło, zanim przyjechaliśmy do Natalii i Pawła, ale się udało. Rano zebraliśmy sie z kampingu i pojechaliśmy w stronę słońca, na wschód. Płukaliśmy jezcze namiętnie zbiorniki z szarą i czarną wodą, by nam się nie świeciły lampki na wskaźniku poziomu…
Potem okazało się, że jednak nie ma wyjścia.