Wszystkie wpisy, których autorem jest Wiesława Rudź

1127. Przyjazd do Ellicot City

1127 dzień wyprawy

Trochę nam to zajęło, zanim przyjechaliśmy do Natalii i Pawła, ale się udało. Rano zebraliśmy sie z kampingu i pojechaliśmy w stronę słońca, na wschód. Płukaliśmy jezcze namiętnie zbiorniki z szarą i czarną wodą, by nam się nie świeciły lampki na wskaźniku poziomu…

Potem okazało się, że jednak nie ma wyjścia.

1125. Nareszcie camping

1125 dzień wyprawy

Dojechaliśmy dziś na camping Creekside campground. Cieszymy się, bo możemy spokojnie wyczyścić wszystkie zbiorniki z szarą i czarna wodą. Płuczemy i płuczemy. Wcześniej szukaliśmy opon, bo Krzysiek stwierdził, że ta na samym końcu po stronie prawej jest naprawdę bardzo słaba jeśli chodzi o bieżnik.

1123. Wodospady Burgess

1123 dzień wyprawy

Dziś mąż zrobił nam przyjemność dnia i pojechaliśmy zobacyć Burgess Falls State Park. Luiska zostawiliśmy na Loves truck Caare, przy 40, poniżej Baxter, a sami pojechaliśmy Ditty road do wodospadów, parku stanowego. Naprawdę ładne miejsce, pięknie się wodospady układają i są bardzo widowiskowe.

1122. Memphis

1122 dzień podróży

Noc była po prostu okrutna. Staiśmy blisko autostrady, w zasadzie na rogatkach Memphis. Niewyspałam się, zmęczona jestem wszystko słabo. Ale słońce wyszło piękne, kiedy na moście w Memphis mijaliśmy granicę stanów pomiędzy Arkansas a Tennessee.

Wjechaliśmy do stolicy muzycznej.

1121. Tulsa

1121 dzień wyprawy

Rano żegnamy sie z PIotrem, każdy z nas rusza w dalszą drogę w swoim tempie i swoją trasą. My trochę objeżdżamy Tulsę.

Szukamy w sklepach i sklepikach zamka do naszych skrzynek bocznych w Luisie. Fiasko. wczoraj byliśmy w Camping World też porażka.

1120. W stronę Tulsa

1120 dzień wyprawy

Jedziemy i jedziemy. Z kampingu wyjeżdżamy wcześnie, przejeżdżamy przez Oklahoma City. Wcześniej normalne procedury, tankujemy tam gdzie najtaniej, gdzie uda nam się znaleźć na aplikacji GasBuddy informację gdzie jest najtańsze na naszej trasie paliwo Z powodu wojny w Iraku ze Stanamy Zjednoczonymi i Izrealem, ceny paliw szaleją.

1119. Camping

1119 Dzień podróży

Pierwszy i na pewno jeden z nielicznych campingów na tej naszej trasie na wschodnie wybrzeże. A do tego jeszcze pełne podłączenie

Dojeżdżamy dosyć wcześnie, bo jest ogromny wiatr. Naprawdę nie da się jechać. Znaczy da, ale dla Luisa duży wiatr jest niebezpieczny Wysoko jest środek ciężkości i może go ten wiatr przewrócić w ekstremalnych przypadkach.

1118. Amarillo w Teksasie

1118 dzień wyprawy

Można by podsumować dzisiejszy dzień, że po prostu upał obezwładniający. Fala upałów która przyszła na całe południowe Stany nie odpuszcza. Spaliśmy na pięknym dzikim BLM, całkiem fajnie, cicho i spokojnie. Wschód słońca nas obudził i zerwaliśmy się skoro świt, ekspresowa kawa i wyjazd z baru, bo trzeba jechać.