Co za pokręcony dzień dzisiaj. Wstaliśmy rano i zaraz po porannej kawie zabraliśmy się do pracy. Powoli ustala się taki rytm, że pracujemy od świtu. Dziś nie było mąki i nie było zatem chleba na śniadanie. Jedliśmy późńo omlety, a wszystko przez to, że dużo pracy.
Wszystkie wpisy, których autorem jest Wiesława Rudź
Kolumbia – Dzień 695
Dziś wszystko wraca do normy, po długim weekendzie. Wczoraj w Kolumbii znowu było jakieś święto, już nie nadążam, w każdym razie na ulicach było pusto. Dziś od rana duży rwetes, uliczni sprzedawcy owoców ciągną lub pchają swoje dwukółki, wózki z owocami, drąc się niemiłosiernie „aguacate”, albo „naranjas” albo „mandarinas”.
Kolumbia – Dzień 688
Rehabilitacja. A do południa praca, pisanie tekstów, śniadanie i takie tam różne poboczne sprawy. A później to naprawdę ćwiczenia, ćwiczenia, prądy i okłady. Na końcu moja ulubienica zakleiła mi ramię plastrami, jakimiś silnie ściągającymi i powiedziała, że to wszystko w trosce o moje mięśnie.
Kolumbia – Dzień 673
Wczoraj był piękna burza. Przyszła jakoś tak znienacka i bez fajerwerków. Dopiero później niebo zaczęły rozjaśniać błyskawice. Ale tym razem błyskało się nad morzem. Większa część nawałnicy ominęła miasto i poszła bokiem. Mogliśmy obserwować pojawiające się co chwila rozbłyski na niebie… Z zapadającym zmrokiem były coraz bardziej spektakularne!
Kolumbia – dzień 672
Wczorajszy dzień to naprawdę cisza i spokój, leżenie na hamaku i świętowanie imienin. Ciasto czekoladowe, tak wielkie, że jemy je już czwarty dzień i końca nie widać. Będzie chyba oktawa tych urodzin i imienin.
Wczoraj też niespodziewany gość się nam pojawił na balkonie, ale z drugiej strony nie ma się co dziwić, bo klimat tutaj służy pojawianiu się takich „gości”.
Kolumbia – Dzień 667
We wtorek zaczynamy roboczy tydzień. Bo przecież wczoraj było święto ;). Rano robię eksperyment w kuchni i piekę bułki drożdżowe w garnku… Nie jest to łatwe. Bo o ile samo ciasto można spokojnie zrobić z dostępnych tu składników, to piekarnik mamy w domu nie działający… Zatem na bardzo małym gazie, pod przykryciem podgrzewam garnek.
Kolumbia- Dzień 660
Dzisiaj rano już nawet nie włączałem telewizora. No bo właściwie z góry wiadomo jest co powiedzą w informacjach… ;). Kolejne „ofiary” i kolejne akcje przeciw działające rozprzestrzenianiu się wirusa. Rząd Kolumbii chyba sam zaczyna podobnie do innych krajów w rejonie „karmić” się „sensacyjnymi” informacjami, a właściwie je kreować.
Kolumbia – Dzień 658
Niedziela wyborcza. U nas wybory już w zeszłym tygodniu były. Korespondencyjne. Przyszły do nas pakiety wyborcze z ambasady w Bogocie, zaznaczyliśmy krzyżyk (na drogę) i odesłaliśmy przy pomocy firmy kurierskiej Servientrega do stolicy Kolumbii. Wierząc oczywiście, że nasz głos ma znaczenie.
Kolumbia – Dzień 638
Dzień sześćset trzydziesty ósmy- 22.06.2020
Niby dzień jak co dzień. Lubimy poniedziałki, bo „coś” się zaczyna dziać. Odzywają się różni ludzie z Polski i można coś zaplanować czy nawet trochę coś porobić. Dziś niestety dłuższa robota, bo zapomniałam, że zapomniałam (…cóż za styl…) o PIT-28.
Kolumbia – Dzień 628
Dzień sześćset dwudziesty ósmy – 12.06.2020
Wczoraj w Kolumbii zaczął się jeden z trzech czerwcowych „długich weekendów” w tym kraju. Jest to tradycyjnie już okres w którym Kolumbijczycy, a zwłaszcza mieszkańcy stolicy kraju, czyli około 9 milionowej Bogoty, tłumnie wyjeżdżają na odpoczynek poza miasto na swoje „finki, czyli wiejskie, letnie domki i rezydencje.