Dzień pięćdziesiąty 12.11.2018
Pogoda pod psem. Niby ciepło, ale jednak wieje. Słońca w ogóle nie ma. Chmury nisko wiszą i lada moment może lunąć. Ale nie. Cały dzień jakoś się udaje i nie pada.
Rano śniadanie, jajecznica i te sprawy. Oczywiście znowu Krzysiek ma zdjęcie jak robi jedzenie, co znowu będzie skomentowane, że ja nic nie robię w tym temacie.