Dzień trzydziesty pierwszy – 24.10.2018
Jesteśmy na redzie w Vitorii ja na mostku. Bardzo dobre miejsce, żeby znaleźć inspirację do pisania, bo muszę przyznać, że człowiek jest tu tak rozleniwiony, że nic się nie chce. Niby jest czasu pełno, ale mija on tak szybko, że nawet się nie obejrzymy, a już zleciał kolejny dzień.