Dzisiaj od rana i w nocy zresztą też prawie ciągle pada. Nawet słychać co chwila spore grzmoty. Jakoś w Kartagenie wydaje mi się, że jest więcej deszczu niż w Santa Marta. Może to taki zbieg okoliczności, ale mam wrażenie że tu chyba jest jednak bardziej mokro i gorąco niż w poprzednim naszym miejscu zamieszkania.
Kolumbia – Dzień 779
Dziś jest nasz pierwszy dzień w tej podróży bez samochodu. No właściwie to nie tak do końca, bo mieliśmy już okresy bez Defendera. Na przykład podczas pobytu w Meksyku czy na Kubie. Jednak tym razem jest trochę inaczej, bo zobaczymy go dopiero w Polsce po tym jak odbierzemy go z portu z kontenera.
Kolumbia – dzień 778
O dzisiejszym dniu można by napisać wiele. Ale na pewno nie to, że jest to dzień spokojny i relaksujący… Ale po kolei. Wiadomo było że taka chwila nadejdzie, bo szykowaliśmy się do tego już od jakiegoś czasu. Zatem transport Defendera do Europy jest częścią naszego „tajnego” planu… Dziś przystąpiliśmy do jego realizacji…
Z samego rana po niewielkiej jajecznicy ruszamy do portu pod wskazany przez naszego agenta adres.
Kolumbia – Dzień 777
Dzisiejszy dzień mija pod znakiem zdejmowani skrzyni z bagażnika naszego defendera. To się nazywa przygotowanie do wjazdu do kontenera… Jednak wczesny przedpołudniowy deszcz trochę psuje robotę. Po kilku rozkręconych elementach uciekamy do mieszkania, bo wszystko jest mokre. Na szczęście w tropikalnym klimacie wszystko schnie szybko i po około 2 godzinach można wracać do roboty.
Kolumbia – Dzień 776
No to wyjeżdżamy z Santa Marta. Dziwnie to brzmi, bo wiemy, że wyjeżdżamy już na dłużej, a nawet bardzo długo… co dowodzi niezbicie, że wielka jest w nas ochota by tu wrócić. To całkiem dobry klimat dla nas. Może i jest za ciepło, może i duszno, może i klimat tropikalny nie sprzyja myśleniu i pracy, ale jest za to niezwykle wakacyjnie cały czas i otacza nas wszechogarniająca błogość i uczuci wakacyjnego nastroju…
Nie wiadomo co robić, bo jakiś dziwny smutek wzbiera.
Kolumbia – Dzień 775
Dziś budzimy się w przedostatnim dni naszego całego pobytu w Santa Marta. Nie wiadomo co tu napisać o odczuciach, bo jednak spędziliśmy w tym mieszkaniu właściwie 6 miesięcy. Nawet jak ostatnio wracaliśmy z Kartageny, to mówiliśmy do siebie, że wracamy do domu….
Kolumbia – Dzień 774
O 10 rano po lekkim śniadaniu i kilku owocach, idziemy na basen na dach Jak za każdym razem, tak i teraz mierzą nam temperaturę i zapisują na liście wszystkie dane. Czujemy się trochę jak w dobrym hotelu, albo szpitalu…;). Ale co by to nie było to przynajmniej wiemy że jesteśmy zdrowi.
Kolumbia – Dzień 773
Dzień trochę nerwowy, bo nie wiemy czego to od nas chcą w aduanie, czyli urzędzie celnym. Nie poddajemy się i rano czynimy trochę rutynowe zadania. Poranna kawa, potem lekcja hiszpańskiego, potem basen. Potem śniadanie i jedziemy do Aduany. Przemiły urzędnik, który bardzo sie denerwuje, aż mu ręce drżą, jak rozmawia z nami po angielsku.
Kolumbia – Dzień 772
Rano budzimy się na nowym miejscu lekko nie wyspani. Nie włączaliśmy klimatyzacji, a wiatrak na suficie hałasował mocno i budziłem sie co chwilę. Ciekawe czy tak będzie też potem… Zwijamy nasze rzeczy, gospodarz jeszcze śpi więc zostawiamy klucze na stole i zatrzaskujemy drzwi.
Kolumbia – Dzień 771
Dziś od rana czeka nas sporo przygotowywania. A szykujemy się do dalekiego wyjazdu do Kartageny. To jakieś 220 km w jedną stronę, tak daleko nie ruszaliśmy się już od ładnych paru miesięcy, a właściwie to od 8 miesięcy. Tym bardziej mamy lekko nerwową atmosferę, bo sprawdzamy czy wszystko zapakowaliśmy do toreb i samochodu.