Dzień sześćset pięćdziesiąty drugi – 06.07.2020
Dzisiaj mieliśmy gościa. No może nie takiego niespodziewanego. Ale jednak gościa. Około 9 rano, zgodnie z umowa zapukał Alvaro. To że przyszedł w miarę punktualnie nie musiało być takie oczywiste. Ja sam twierdzi, a znamy to już z innych sytuacji, Latynosi do czasu maja podejście, delikatnie mówiąc umowne… Znaczy się nie przywiązują za bardzo uwagi do punktualności.