Dzień sto czternasty 15.01.2019
Rano pobudka szybka. Jedziemy do Dalcahue. Okazuje się że to ładne miasteczko, pięknie położone nad samym morzem. Jem tradycyjnie ceviche, tym razem dwa, jedno z łososia, ale nie norweskiego, tylko tutejszego, a drugie z dorsza. Też tutejszego.
