Dzień sto dziewiąty 10.01.2019
Rano budzi nas słońce. Pogoda piękna, ale zimno. Rześko, jak Krzysztof mówi. Ogarniamy się lekko, poranna toaleta, zakupy i jedziemy do San Martin de Los Andes. Zdążymy się jeszcze pokłócić na śmierć i życie ale po dwóch godzinach dochodzimy jakoś do porozumienia.
