Niestety. Kucharz odmówił przygotowania jakiegokolwiek ciasta, wymówił się brakiem składników. Nie wnikam… Już w domu urządzimy przyjęcie urodzinowe, nie ma co…
Archiwum kategorii: Przez Atlantyk
Przez Atlantyk/powrót – dwieście dwudziesty czwarty i piąty dzień wyprawy
Dziś niestety chief mate zakomunikował nas smutną wiadomość. Musimy się przenieść do kabiny bez okna. Wkrótce, w Tilbury, będą wsiadać pasażerowie, więc trzeba będzie im udostępnić kabinę, którą, trochę bezpodstawnie zajęliśmy. Jutro zatem z samego rana przeprowadzka do „nowej” kabiny.
Wieczorem kucharz przygotował pyszne barbeque, wołowinę, wieprzowinę i kurczaka.
Przez Atlantyk/powrót – dwieście dwudziesty trzeci dzień wyprawy
Niedziela mija leniwie. Pogoda się ustabilizowała. Jest po prostu gorąco, chociaż niebo zachmurzone. Lepimy dalej do kupy filmy. Czy wspominałam już że to żmudne zajęcie, zwłaszcza jak ma się zamulony komputer?
Mieliśmy wypłynąć z Dakaru wczoraj około północy, ale ranek zastał nas jeszcze w porcie.
Przez Atlantyk/powrót – dwieście dwudziesty drugi dzień wyprawy
Dziś o północy wpłynęliśmy do Dakaru. Później popłyniemy już prosto do Tilbury w Anglii, Antwerpia w Belgii i już po kolejnych dniach będziemy w Hamburgu. Już bliżej jak dalej…
Cały gorący, upalny dzień spędziliśmy w Dakarze, nie wychodząc niestety ze statku.
Przez Atlantyk/powrót – dwieście dwudziesty pierwszy dzień wyprawy
Kolejny dzień wytężonej pracy. Tak właśnie chcieliśmy, gdy kupowaliśmy bilet powrotny na statek. Jednym z argumentów za tą podróżą, był między innymi czas i możliwość pracy nad filmami i zdjęciami. Niestety, ograniczenia sprzętowe nie pozwalają nam utworzyć pięknego filmu z naszej wyprawy.
Przez Atlantyk/powrót – dwieście dwudziesty dzień wyprawy
Rejs mija powoli. A nam się wydaje, paradoksalnie, jakby czas gnał bardzo szybko. Zwyczajem stało się już oglądanie filmów o 14.00. Francuzi zwykle chwalą się swoimi długimi filmami z wyprawy do Afryki , (jakieś 15 czy 20 lat temu…). Oglądając filmy utwierdzamy się w przekonaniu, że nie mogą być one za długie…
Niby jesteśmy na równiku, ale pogoda jakaś taka kapryśna.
Przez Atlantyk/powrót – dwieście dziewiętnasty dzień wyprawy
Dziś, niepostrzeżenie około godziny 9.00 przekroczyliśmy równik. Jesteśmy zatem znowu na naszej półkuli, co nas specjalnie nie cieszy, bo jakoś tak wcale się nie śpieszymy z powrotem. Ten rejs jest zdecydowanie krótszy, od tego, który odbywaliśmy w stronę Ameryki Południowej. Może dlatego, że wsiedliśmy w Montevideo, pomijając czekanie przed i po Zarate, także w brazylijskim porcie byliśmy dosyć krótko, bo zaledwie 18 godzin.
Przez Atlantyk/powrót – dwieście osiemnasty dzień wyprawy
Pewnie nikt nie uwierzy, że naprawdę nic się nie dzieje. Cały dzień spędzamy na segregowaniu i przetwarzaniu filmów z wyprawy. Kucharz przechodzi sam siebie, w przesmacznych potrawach, jakie przygotowuje. Oczywiście zwykle jest pasta, ryba lub mięso. Czasami są bardzo dobre sałatki, a dziś wieczorem były pyszne eklerki.
Przez Atlantyk/powrót – dwieście szesnasty i dwieście siedemnastydzień wyprawy
Na dziś kucharz zapowiedział barbeque. I lody. Czekałam więc z niecierpliwością cały dzień na tą chwilę. Oprócz tego że staramy się przygotować, pociąć i poskładać nasze nakręcone filmy z wyprawy, przygotowujemy różne prezentację, dbamy o kondycję fizyczną w sali gimnastycznej i jak to zwykle bywa na statku czekamy na posiłki.
Przez Atlantyk/powrót – dwieście piętnasty dzień wyprawy
Nasza kabina jest druga w kolejności, po lewej stronie korytarza. Podczas rejsu do Ameryki Południowej mieliśmy pierwszą w kolejności kabinę. Czuję codziennie lekki dyskomfort wracając do kabiny, bo muszę uważać żeby się nie pomylić i „z przyzwyczajenia”, które mogło powstać podczas pierwszego rejsu, nie wejść do kabiny współpasażerów.