Kolumbia – Dzień 556

Dzień pięćset pięćdziesiąty szósty – 01.04.2020

Wpisywałam właśnie datę do tego postu i wyobraziłam sobie, jak to będzie, gdy przyjdzie czerwiec, a my ciągle  będziemy na tej kwarantannie, zamknięci na kampingu, z reglamentowanym jedzeniem.  Nie wiadomo co robić, ale się nie poddajemy, pomimo, że nastroje czasem średnie i sytuacja ogólnie frustruje, choć wiele osób popukało by się w głowę, bo jednak z ich punktu widzenia mamy super, hiper extra, super plaża, super pogoda, to nic, że sól zżera wszystko i jest wszędzie…

W każdym razie liczymy na to, że może to się wszystko jakoś ułoży, próbujemy nie zgłupieć i robić swoje rzeczy, dbając też o kondycję (niektórzy…). 

Kolumbia – Dzień 554

Dzień pięćset pięćdziesiąty czwarty – 30.03.2020

Dzień jak co dzień… Dzień świstaka chciałoby się rzecz, bo naprawdę niewiele się dzieje, głupiejemy, niby coś robimy ale tak naprawdę to czas upływa nam na dysputach co zrobić, bo za chwilę skończą się nam peso kolumbijskie, co zrobić jak zaostrzą kwarantannę, choć już i tak nie wolno się poruszać po drogach i takie tam różne trudne tematy.

Kolumbia – Dzień 553

Dzień pięćset pięćdziesiąty trzeci – 29.03.2020

Rano razem w Willsonem, tutejszym panem od wszystkiego idziemy łowić ryby. Próbujemy próbujemy, ale na nic się to zdaje. Nie będzie dziś ryby na obiad. Trudno. Willson łowi na samą żyłkę, owiniętą na sporą szpulę,  na końcu żyłki jakby taki wabik, przypominający rybę, a powyżej dwa, w odstępach od siebie około 30 cm, haczyki z przynęta z mięsa.

Kolumbia – Dzień 551

Dzień pięćset pięćdziesiąty pierwszy – 27.03.2020

Kolejne wieści z rejonu nie są już jakoś szczególnie zastraszające. Nie wiemy tak naprawdę nic więcej niż to co przeczytamy w internecie. A to czasem bywa delikatnie mówiąc niezbyt dokładne. Jednak czemuś musimy wierzyć oczywiście mocno racjonalnie podchodząc do przeczytanych wiadomości…

Dzisiejszym naszym zmartwieniem jest brak internetu.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube