Kolumbia Dzień 490

Dzień czterysta dziewięćdziesiąty – 26. 01.2020

Poranek w „jaskini” był nadzwyczaj spokojny. Zobaczcie jak to może się zmienić osąd po w miarę spokojnej nocy… Jednak nie polubiłem tego miejsca na tyle, żeby zostać tu dłużej niż to jest konieczne. Dlatego jeszcze wczoraj przed zaśnięciem zarezerwowaliśmy dużo lepszy nocleg i to na dodatek ze śniadaniem i za mniejsze pieniądze.

Ekwador/Kolumbia Dzień 483

Dzień czterysta osiemdziesiąty trzeci – 19. 01.2020

Ranek deszczowy. Budzimy się wcześnie, na parkingu dla ciężarówek, który okazał się bezpieczny i całkiem komfortowy. Wysoki mur odgradzający nas od drogi zatrzymywał wszystkie hałasy i spało się dobrze. Korzystając z ciszy, zjadamy spokojnie śniadanie, bułki, jajko na twardo, sałatka z tuńczyka i takie tam różne pierdoły, w akompaniamencie ulubionego serialu.

Ekwador Dzień 482

Dzień czterysta osiemdziesiąty drugi – 18. 01.2020

Dziś katastroficzny dzień. Cały dzień, nie tak, że tylko pół. Cały dzień wszystko się pieprzyło, gdzie by ręki nie przyłożyć. Po pierwsze poranek zaczął się deszczem i mgłą, wypiliśmy kawę w aucie poszliśmy do pomieszczenia, takiego pseudo refugio, w którym spali rowerzyści i wspólnie tą kawę wypiliśmy.

Ekwador Dzień 481

Dzień czterysta osiemdziesiąty pierwszy – 17. 01.2020

Ranek cichy i spokojny, choć wczoraj do późnych godzin nocnych ludzie przyjeżdżali na punkt widokowy, na którym umieszczony jest pomnik Maryjki, patronki miasta. Jest on stosunkowo nowy, bo w grudniu 2019 nastąpiło otwarcie. Bierzemy się do pracy, bo wczoraj po południu się tak pokłóciliśmy, o głupoty oczywiście, że trzymało nas do dzisiejszego ranka.

Podróże to nasza pasja

Napisz do nas
Facebook
YouTube