Dzień dwieście siedemdziesiąty drugi 22.06.2019
Budzimy się rano, ale z racji tego że śpimy w takim miejscu, że słońce nie dochodzi mamy jeszcze długo cień i jest chłodno. Dookoła góry a my w wąziutkiej jakby szparze, dziurze miedzy górami. Jemy śniadanie, szybka jajecznica, herbata i ruszamy w kierunku Tupiza.