Jesteśmy w Hanoi, stolicy Wietnamu. To ciekawe miejsce mieszanki wschodniej kultury z zachodnią, przeszłości z teraźniejszością, unikalnej architektury nie spotykanej gdzie indziej. Hanoi to miasto motorów. Zewsząd, wszędzie słychać widać i czuć setki, tysiące, miliony skuterów, motorów, motorowerów. Nie ma mowy by po tym miejscu jeździć samodzielnie, chyba że po godzinach wprawek.
Wietnam – trzydziesty dzień wyprawy
Wietnam to państwo do niedawna silnie komunistyczne. To pierwsze, co rzuca się w oczy, kiedy lądujemy w stolicy tego kraju. Wietnam, który ma powierzchnię porównywalną z Polską, ma dwa razy więcej mieszkańców, ponad 85 milionów. Na ulicach jest tłoczno, tym samym gwarno i hałaśliwie.
Laos – dzień dwudziesty dziewiąty wyprawy
Już wiem, dlaczego guesthouse-y nie wiedzą czy jutro będzie wolny pokój, czy nie. Recepcjoniści/właściciele mówią, że jutro, w porze wymeldowania będzie wiadomo. A Ty chodzisz od guesthouse-u do guesthouse-u i poszukujesz na jutro. Udaje się to tylko wówczas, gdy naprawdę jest dużo wolnych pokoi.
Laos – dzień dwudziesty ósmy wyprawy
Jesteśmy w Vientianie – stolicy Laosu. Nocny przejazd autobusem sypialnym należał do najgorszej nocy spędzonej podczas dwudziestu ośmiu dni w podróży. Niby wszystko zapowiadało się dobrze – VIP sleeping bus – znaczy, że autobus przystosowany do spania, niby miał być koc (w sumie to był), niby, że o 7.00
Laos – dzień dwudziesty siódmy wyprawy
Śniadanie w „Indochina Spirit Restaurant”. Stoliki z białymi obrusami, na śniadanie bagietka z jajkiem sadzonym, sałatka z owoców z jogurtem i herbatka. Z jednej strony dobrze, że są bagietki, bo w Tajlandii czy Malezji praktycznie w ogóle nie ma pieczywa. Ale przy śniadanku westchnęłam:”jak przyjedziemy do domu, to chleb pieczemy”, na co mój mąż;”tak, tak, i rosołek, a nie te zupy cytrynowe”.
Laos – dwudziesty szósty dzień wyprawy
Dzień zaczął się od bardzo wczesnej pobudki. Budzik zadzwonił o 5.00. Postanowiliśmy wstać przed wschodem słońca, by zdążyć na ceremonię karmienia mnichów. Odbywa się to każdego ranka w mieście. Na główną ulicę Luang Prabang pełną światyń, dotarliśmy o brzasku i z rosnącą grupą turystów czekaliśmy na pojawienie się mnichów.
Laos – dwudziesty piąty dzień wyprawy
Dzień pełen wrażeń. Wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Sabaidee (sabaidii) oznacza dzień dobry. Każdy pozdrawia się tym słowem. Wypożyczyliśmy rano rowery. Przejechaliśmy miasto wzdłuż i wszerz. Nie jest wielkie. Duża ilość świątyń, praktycznie na każdym kroku, gdzie się nie ruszysz – świątynia.
Laos – dwudziesty czwarty dzień wyprawy
Płyniemy łodzią od rana, co bardzo sprzyja pewnym refleksjom. Poranek rozświeciło piękne słońce, chociaż początkowo było bardzo chłodno a nawet mroźny. W odróżnieniu od wcześniejszych hosteli w tym była prawdziwa kołdra. Nie dziwimy się. Albo dziwimy się , choć bardzo się przydała.
Laos – dwudziesty trzeci dzień wyprawy
Laos to jedyny w rejonie Azji południowo-wschodniej kraj bez dostępu do morza. Przepływająca rzeka Mekong skupia większość ludności zamieszkującej to państwo. Miejsce to jeszcze do niedawna było świadkiem dramatycznych wydarzeń. Tocząca się w sąsiednim Wietnamie wojna i przebiegający przez Laos szlak Ho Chi Mina miał ogromny wpływ na kraj.
Tajlandia – dwudziesty drugi dzień wyprawy
Dzień zaczął się słonecznie. Noc była chłodna, ale słońce w ciągu dnia grzało mocno. Dziś dzień logistyczno-odpoczynkowy. W Chiang Rai zobaczyliśmy wieżę zegarową, targ, dwie świątynie. Załatwiliśmy transport do Luang Prabang i nocleg w tym mieście. W jednej z agencji wykupiliśmy przejazd busem do Chiang Khong, w pakiecie razem z promem na drugą stronę, taksówkę do przystani, dwudniowy transport łodzią do Luang Prabang.